Zakończenie sezonu

W niedzielny poranek pojechaliśmy nad jezioro, łapać słońce, powietrze i widoki na zapas. Jeszcze z tydzień takich temperatur i ponoć zbliża się ochłodzenie. Okolica nabiera coraz więcej brązowych barw, ale i zielenie przebijają.. Jest trochę grzybów, woda skrzy się od promyków. Rodzice i znajomi pakowali już wszystkie sprzęty i zabezpieczali domki przed zimą. Pomagaliśmy w sprzątaniu i wynoszeniu śmieci. Pozamiatałam podłogę, ganek i schody. Pomogłam w pakowaniu, a Mały w tym czasie korzystał z pogody. Byliśmy na spacerze, nad wodą i na plaży. Niektórzy ponoć opalali się nad morzem, nic dziwnego skoro 22 stopnie w październiku się trafiło. Przed wyjazdem pożegnanie i zapewnienia, że szybko zleci ten czas i będziemy się witać na wiosnę.


 

 

grzybki

 

 

 

Zanim jednak wiosna, trzeba przetrwać zmianę pogody i zmianę czasu. Ponoć ostatnie dwa razy przestawiamy zegarki i w czasie letnim mamy pozostać. Zobaczymy jak wyjdzie w praktyce. Na razie o poranku ciemno i wieczór szybciej nadchodzi. Czasem lubię to wyciszenie letniego pędu, zakopanie się w ciepły koc i trochę bezruchu. Ale tylko trochę, bo coś ta moja energia życiowa na zbyt długą stagnację nie pozwala. 

Miałyśmy dziś spotkać się z Bluberką, z racji jej przyjazdu w pobliskie okolice. Ale nie wyszło, rodzinna siła wyższa, którą trzeba uszanować. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda się nadrobić pogaduchy i wyjście do kina. A po drodze jeszcze spotkanie w szczególnym klimacie.

W ramach nadprogramowego czasu wzięłam się za generalne porządki. Wczoraj ćwiczenia, zakupy (Mężu kupił torbę na kółkach i dla nas), gotowanie obiadu i rejestracja do rodzinnego. A dziś sprzątanie jako trening. Trzeba przyznać, że wycieranie kurzy, mycie parapetów, drzwi do każdego pomieszczenia, wanny, zlewów i kuchenki cięższe bywa niż niejedna siłownia. Zostało złapać ponownie za odkurzacz, a potem umyć podłogi. Choć przyjdzie mi chyba rozłożyć siły na kolejny dzień, a pranie pościeli i mycie okien na późniejszy termin. Tymczasem chwila przerwy, by zregenerować siły i ruszyć znowu z pełną mocą.

 

 

 

moc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s