Wzięłam się

Mieszkanie wysprzątane, łazienka wypucowana, kolejna książka przeczytana (w następnym tygodniu przybywa już czytnik więc tylko czytać i czytać), filmy obejrzane. Tym razem na mały ekran poszły:

-„Targowisko próżności” – kostiumowy o dziewczynie, która chce się wyrwać z biedy wychodząc bogato za ten mąż – trochę przydługa opowieść na dwa odcinki..

„Dla Ciebie wszystko” – wzruszający film na podstawie książki Nicholasa Sparksa

„Templariusze, miłość i krew” – kostiumowy, historyczny i dla panów i dla pań..

A na dzisiaj, po spacerze i przy kolejnej drzemce Dziecia, zaplanowany „Dawca pamięci” (The Giver z 2014r), żeby i Mąż miał coś dla oka, a nie tylko moje kobiece wybory. Co do kobiecych, czeka na mnie polecany przez koleżankę „Love, Rosie” – ponoć bardzo sympatyczny, więc planuję wrzucić go sobie na tapetę w tygodniu.. oczywiście, jak tylko okoliczności będą sprzyjające 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poza filmami wzięłam się za przymierzanie wszystkich spodni i koszulek. Spodnie do tej pory nosiłam głównie dresowe, miękkie, bez zamków, które mogłyby podrażnić bliznę i bez dżinsów, które zbyt szorstkie na wrażliwą tam skórę. Teraz nie dość, że rana prawie zagojona, to jeszcze pięć kilo mniej i prawie w każdych portkach lekki luz 🙂 Nie powiem, cieszy mnie to niezmiernie! Od tylu lat wszystko mnie opinało, momentami nawet bardzo (i nie mówię tu o czasie ciążowym), tak więc teraz czuję wielką ulgę i komfort. Jedne spodnie wręcz na mnie wiszą, więc przeznaczam je do zużycia na wakacyjnych, ogniskowych wypadach.

I tylko się zastanawiam jak to zrobić przy moim łasuchowaniu, żeby utrzymać taką wagę po skończeniu karmienia.. Nie będzie to łatwe, ale warto wykorzystać ten moment, bo potem może być już coraz trudniej pozbywać się nadmiarowych kilogramów. Dobrze, że mam motywacyjne spodnie i sukienki i ogląd siebie obecnej w lustrze, co również dodaje zapału do dbania o figurę.


 

W ramach odświeżania garderoby jedna para spodni poszła w odstawkę, trzy koszulki podzieliły jej los, spódnica powędrowała do Iwony, która zaprosiła nas wczoraj na obiad by zaprezentować nową kuchnię. Powiem krótko – też taką chcę. Nowoczesne szafki, idealnie wpasowane w każdą wnękę, zmywarka do naczyń (moje marzenie kuchenne), nowoczesna lodówka i elektryczna kuchenka z termoobiegiem (moje drugie marzenie kuchenne).

Do tego dobre wieści, bo mamy już i chrzestną i chrzestnego, termin wybrany, godzina zaklepana, świeca już czeka i pozostaje zakupić białą szatę dla Szkraba. Biorąc pod uwagę jego szybki przyrost, zakupu dokonamy tuż przed samą uroczystością. Ale do tego jeszcze kawałek czasu, więc na razie delektuję się spacerami w słońcu – ostatnio było 7 stopni na plusie! – a i dziś pogoda się rozkręca, więc ruszam szykować Syna do wyjścia w plener.. Miłej niedzieli 🙂

 

 

 

 

 

wiosna idzie

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s