Lecą z drzewa, jak dawniej, kasztany

Weekend słoneczny, ale temperaturowo chłodny, więc przez wzgląd na nasze katary większość czasu spędziliśmy w domu. Trochę odsypiania, gier planszowych, porządków w akwarium (wymiana podłoża, wody, mycie szyb) i gotowania różności. Była próba pieczenia kruchych ciastek – owszem, kruche wyszły, ale jakieś takie suche przez ten nasz gazowy piekarnik. Coraz bardziej nakręcam się na remont w kuchni i wymianę starych sprzętów, mam już nawet namiary na polecanego tatę koleżanki, który od lat praktykuje z powodzeniem takie tematy. Trzeba tylko z tym ruszyć. Ale zanim kuchnia, trochę gimnastyki na naszym kasztanowym spacerze. O dziwo trafiliśmy jeszcze spore ilości i przytargane 5,5 kg wędruje jutro do szkoły.

Od razu na słowo kasztany rozśpiewuje mnie się w głowie TA piosenka. Rodzice nie raz w domu jej słuchali i nie raz przy ogniskach śpiewali. W te wakacje coś nie po drodze mi było z gitarą. Przydałoby się nadrobić to za rok. A żeby jeszcze wakacyjnie trochę było, w niedzielę pojechaliśmy na obiad do baru, na spacer spokojnymi uliczkami i do parku na pyszne kołacze. Wieczorem bajka „Planeta 51” i po podreperowaniu zdrowia, można ruszać w nowy tydzień. Z wakacyjnym widokiem pod powiekami, ale z cieplejszym już płaszczem, botkami i szalikiem..

Narybek

Mam wrażenie, że dawno nie byliśmy tak dotlenieni, jak ostatnio. Może to wizja zamknięcia w domu i braku swobody, ale ciągnie nas na dwór i jedynie Mały czasem narzeka, że drugi raz w ciągu dnia nie chce mu się wychodzić. Za to potem, nie chce wracać i dalej szalałby na dworze:) Rodzinka wybrała jednak bliższe rejony osiedlowe, z racji przymrozków i mało zachęcającej do spacerów aury. Na Jasne pojechaliśmy po obiedzie sami i nie byliśmy jedynymi spędzającymi w ten sposób weekend..

Była jednak i atrakcja w postaci akwarystycznego sklepu, do którego ogromny pasjonat tematu sprowadza co i rusz nowe rybki i rośliny. U niego z kolei temperatury tropikalne, krótkie rękawy i podziwianie różnorodności morskiej flory i fauny. Wybraliśmy do naszego akwarium nowych mieszkańców, pod postacią razbory klinowej, połyskującej w świetle i pływającej ławicowo. Do tego kilka malutkich krewetek red cherry i mamy komplet. Teraz trzeba jeszcze wyrównać parametry, żeby glony się nie rozrastały, więc różne preparaty i lepszy filtr do akwarium również nabyte. Rybki, trzymajcie się!