Narybek

Mam wrażenie, że dawno nie byliśmy tak dotlenieni, jak ostatnio. Może to wizja zamknięcia w domu i braku swobody, ale ciągnie nas na dwór i jedynie Mały czasem narzeka, że drugi raz w ciągu dnia nie chce mu się wychodzić. Za to potem, nie chce wracać i dalej szalałby na dworze:) Rodzinka wybrała jednak bliższe rejony osiedlowe, z racji przymrozków i mało zachęcającej do spacerów aury. Na Jasne pojechaliśmy po obiedzie sami i nie byliśmy jedynymi spędzającymi w ten sposób weekend..

Była jednak i atrakcja w postaci akwarystycznego sklepu, do którego ogromny pasjonat tematu sprowadza co i rusz nowe rybki i rośliny. U niego z kolei temperatury tropikalne, krótkie rękawy i podziwianie różnorodności morskiej flory i fauny. Wybraliśmy do naszego akwarium nowych mieszkańców, pod postacią razbory klinowej, połyskującej w świetle i pływającej ławicowo. Do tego kilka malutkich krewetek red cherry i mamy komplet. Teraz trzeba jeszcze wyrównać parametry, żeby glony się nie rozrastały, więc różne preparaty i lepszy filtr do akwarium również nabyte. Rybki, trzymajcie się!