Bezstresowo

Zdalne idą już sprawniej, ale moja obecność często jest wymagana (dobrze, że w poniedziałek już stacjonarne!). Czuję się jakbym wróciła do szkoły i o ile przydaje się przypominanie słówek z angielskiego czy niemieckiego, to na polskim czy matematyce nuuda. Obiady gotuję z doskoku, prania i prasowanie na szczęście zakończone, a wczorajszy wolny dzień bardzo się przydał dla relaksu i odstresowania Młodego.

Podjechaliśmy sobie do Trzebieży. Gdyby nie wiatr spacer byłby przyjemniejszy, bo po ostatnich pochmurnych dniach wczoraj wyszło piękne słońce. Ale taka przebieżka na mrozie dobrze nam zrobiła. Potem jeszcze spacer z rodzicami i obiad na mieście.

A przy tym obiedzie scenka rodzajowa – synek (lat ok 4), przy stoliku obok, zażyczył sobie mięso z sosem, jego tata zdążył zamówić, a syn w tym czasie zmienił zdanie i krzyczał że chce bez sosu. Niestety za późno i dostał pod nos talerz z sosem. I tu zaczęła się histeria. Ale jaka! Taka, że uszy puchły! Wrzaski, ryki, on chce bez sosu! Tupanie nogami, rozdzierający płacz i jazda jakiej dawno nie widziałam. Doprecyzuję, że dziecię plakało, ale miało czas rozejrzeć się jaki całość daje efekt. Miało przerwy na złapanie tchu i wzmocnienie ryku. Co zrobili rodzice? Nic. Kompletnie nic, choć rozumiem, że to mogło być zamierzone (wywrzeszczy się i przestanie (albo i nie)). Nie uspokajali, nie uciszali. Nie prosili o spokój, ani np. nie wyprowadzili synka na zewnątrz żeby mu wytłumaczyć co i jak, lub może żeby się trochę opanował. Nie, wrzask trwał, nasz Młody uszy zatykał, inni się oglądali. A po wielu minutach pani wpadła na pomysł.. żeby może kupić jeszcze jedną porcję?- bez sosu. Serio?

Absolutnie nie jestem za klapsami, za krzyczeniem na dzieci. Wiadomo, że opanowanie jest w takiej chwili bezcenne. Ale bezstresowe wychowanie w tym przypadku chyba nie zda egzaminu. Spokojnego weekendu życzę, bez hiterii;)

34 myśli w temacie “Bezstresowo

  1. annapisze19 9 stycznia 2022 / 19:03

    Jako dorosły człowiek też będzie uważał, że mu się wszystko należy. Rodzice mu robią krzywdę, a otoczeniu trudno wytrzymać. Nie wiem czy bym w końcu nie huknęła, żeby się zamknął, bo ja chcę spokojnie zjeść.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 9 stycznia 2022 / 22:52

      Myślę, że niejednej osobie puszczają nerwy w takiej sytuacji. Ja bym wyprowadziła delikwenta na zewnątrz, po pierwsze żeby się opamiętał, po drugie żeby nie przeszkadzać innym w jedzeniu (uszy naprawdę puchły). Nie byłoby mowy o kupieniu nowej porcji.

      Polubione przez 1 osoba

      • Mysza w sieci 11 stycznia 2022 / 22:02

        Wieczór był miły. Ale coś dziś ciśnienie skakało bo i mnie i Męża rozbolała głowa. Szkolna koleżanka też się skarżyła. Mam nadzieję, że u Was było lepiej 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      • annapisze19 12 stycznia 2022 / 13:23

        MS przeziębiony przez 2 dni leżał, babcia katar złapała, ja się trzymam. Ktoś musi 😀 Zdrówka!

        Polubienie

      • Mysza w sieci 12 stycznia 2022 / 14:13

        I całe szczęście że się uchowałaś, ktoś przecież chotowitkom musiał herbatę podać 😉 A tak naprawdę masz moc w sobie – dużo pozytywnej energii! Niech Ci odporność nadal sprzyja, a dla reszty rodzinki powrotu do zdrowia! 🌺

        Polubione przez 1 osoba

      • Mysza w sieci 12 stycznia 2022 / 17:41

        Staramy się (choć przy wirusie, podwyżkach i nowym ładzie łatwo nie jest)!

        Polubienie

  2. okularnicawkapciach 9 stycznia 2022 / 16:23

    Jak ja byłam mała, to w takich chwilach moje płacze i rozpaczania nie robiły na nikim wrażenia. Wydaje mi się, że dziecko wiedziało, że rodzice zamówią mu ten inny obiad, bo pewnie tak załatwia się takie sprawy. Dzieci dość łatwo uczą się manipulowania i wiedzą co zrobić by osiągnąć swój mały cel 🙂 Ja wiedziałam, że jak zacznę robić publiczne sceny, to po prostu wyjdziemy z lokalu, czy ze sklepu.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 9 stycznia 2022 / 21:36

      Właśnie, tutaj chyba zabrakło reakcji dużo wcześniej i mały dokładnie wiedział jak wymusić swoje. Żałuję że nie dotrwaliśmy do końca wrzasków, bardzo jestem ciekawa jak jego rodzice wybrnęli z tej sceny. Za to jeszcze bardziej doceniam, że mój syn takich akcji nam oszczędza:)

      Polubione przez 1 osoba

  3. ms.blond 8 stycznia 2022 / 09:15

    U nas histeryjki i awanturki były na porządku dziennym. Ale ja konsekwetnie pokazywałam dziecku że nie będziemy spełniać jego zachcianek. Zwykle czekaliśmy jak przestanie się wydzierać i będzie gotów przeprosić. Z restauracji bym po prostu wyszła co sama często robiłam. Ile razy wychodziłam z placu zabaw, prowadziłam go za rączkę a on darł się całą drogę. Ile razy szliśmy tak do domu to nie zliczę. Najgorzej to stracić panowanie nad sobą. Albo godzić się na każdy bzik dziecka po to by był spokój. To jest dopiero bezstresowe wychowanie.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 8 stycznia 2022 / 22:29

      Właśnie to uleganie, albo pozwalanie by awantury stały się czymś na co jest przyzwolenie i to bez żadnej reakcji.. Myślę, że postąpiłabym podobnie, ubrać i wyjść żeby dziecko ochłonęło i żeby pozostali w środku ludzie się nie stresowali. Już wystarczy, że dziecko i rodzice mają jazdę. Niełatwe to chwile z takimi awanturami, niezła szkoła przetrwania i cierpliwości..

      Polubienie

      • ms.blond 9 stycznia 2022 / 08:13

        No, jak sobie wspomnę to ile się wstydu nie raz najadłam to moje. Ale konsekwencja i opanowanie gra tu kluczową rolę. Wychowanie małego buntownika jest trudne.

        Polubienie

      • Mysza w sieci 9 stycznia 2022 / 20:34

        Wierzę i chyba takie podejście jest najlepsze, żeby nie ulegać po to tylko by był spokój, bo to się obróci na złe i dla dziecka i dla rodzica. Podziwiam, że dajesz radę pomimo nerwów.

        Polubienie

      • ms.blond 10 stycznia 2022 / 15:33

        Teraz to już tylko procentuje moje podejście wcześniejsze. Moje dziecko teraz jest grzeczne, nie sprawia problemów. A bziczki i foszki traktuje krótko i zwięźle. A on wie ze z matką żartów nie ma.

        Polubienie

      • Mysza w sieci 10 stycznia 2022 / 15:37

        I tak powinno być, konsekwencja przede wszystkim. Możesz być z siebie dumna, a Maks nawet jeszcze nie wie ile dobrego dla niego zrobiłaś 🙂

        Polubienie

  4. sagula 7 stycznia 2022 / 22:17

    Dzieciom w się de… poprzewracało teraz. Kiedyś dali jeść to się jadło!

    Polubienie

    • Mysza w sieci 7 stycznia 2022 / 22:28

      Już nawet nie chodzi o to jedzenie, można czegoś nie lubić, czy zmienić zdanie. Bardziej chodzi o przyzwolenie na manipulację i robienie takich scen. Kiedyś była krótka piłka. I w życiu by tata nie kupił kolejnej porcji.

      Polubienie

      • sagula 7 stycznia 2022 / 22:30

        Jest tak, że klaps jest zabroniony i Super Niania – Zawadzka jest przeciwna, ale jakże często rodziców aż ręka świerzbi!

        Polubienie

      • Mysza w sieci 7 stycznia 2022 / 22:35

        Ja też jestem przeciwna, choć bywa że szlag trafia i argumentów brakuje. Dlatego lepiej byłoby ukrócić taką scenę właśnie wyjściem, opanowaniem emocji, jakąś zmianą kierunku histerii – jak choćby udział osoby z zewnątrz, rozładowujący atmosferę, co proponuje Aksinia:) Czy może jeszcze jakiś inny sposób, bez użycia siły..

        Polubienie

      • sagula 7 stycznia 2022 / 22:39

        Teraz jest tyle porad psychologów, a zdarza się, że nic nie działa na zepsutego i rozpieszczonego dzieciaka.

        Polubienie

  5. aksinia-kawa-pudelka 7 stycznia 2022 / 13:22

    A teraz pomyśl, co by się stało, gdyby tata huknął na dzieciaka albo go szarpnął. Ile osób by to nagrało, wrzuciło w świat, z datą i wszelkimi danymi, ile osób wezwałoby policję do maltretowanego malca? To nie dziecka się boją, tylko reakcji tych wkoło, co to wiedzą najlepiej. Bo jak dzieciak wyje, to za późno, nic już nie wytłumaczysz, trzeba do spokojnego. A wyprowadzenie rozgrzanego wrzaskiem na wiatr, o którym wspominałaś, to murowana choroba. …polecam inny pomysł- dzieci zwykle mają respekt przed obcymi- wstać i zaproponować dziecku, że Ty zjesz… Albo psu oddasz 😉 ale tak 100%powagi… powinien zamilknac ;)))

    Polubienie

    • Mysza w sieci 7 stycznia 2022 / 15:20

      Powiem Ci że przeleciało mi przez myśl 🙂 Ale wyobraź sobie jak by na mnie rodzice wskoczyli, że się wtrącam, że oni wiedzą lepiej i w ogóle dopiero by im było głupio. Wiadomo szarpać nie, bić i krzyczeć też nie. Ale ubrać kurtkę, czapkę i wyprowadzić już by można było. Na zewnątrz może by się opanował i dał sobie cokolwiek wytłumaczyć. Dla mnie dziwny był całkowity brak reakcji, nie wiem czy bym tak umiała. Chyba, że mają takie sceny na porządku dziennym. Tak czy inaczej, nie zazdroszczę.

      Polubienie

    • Mysza w sieci 7 stycznia 2022 / 15:43

      p.s. wiało w Trzebieży, nad wodą, w centrum tylko troszkę:) Ale pomysł z podejściem do delikwenta i z psem może kiedyś wykorzystam (dzięki), choć oby nie było takiej potrzeby;))

      Polubienie

  6. katasza 7 stycznia 2022 / 13:03

    O ile rozumiem, że dziecko reaguje emocjonalnie, o tyle rodzice nie mogą się go bać i powinni z nim na ten temat pogadać albo jakoś go spróbować wyciszyć, bo nie są sami, nikt mu na siłę tego mięsa z sosem nie wcisnął… Z drugiej strony z boku też się łatwiej ocenia, a nie wiadomo, jak to wygląda na co dzień (a najlepiej, jak twierdzi moja bratowa, ocenia się nie mając własnych, bo nikt nie może odbić piłeczki – tylko to nie wasz przypadek :D). Po bratanicy widzę, że najtrudniej się z nią dogadać, jak coś jest nie tak, np. jest zmęczona, wtedy to wręcz szuka zaczepki i powodu do awantury. Ale też jak jej rodzice coś tłumaczą, dlaczego jakieś zachowanie jest nie w porządku, to nawet jak się wydaje, że nie trafia, to potem wychodzi, że jednak coś trafiło.
    Uczestnictwa w lekcjach nie zazdroszczę…

    Polubienie

    • Mysza w sieci 7 stycznia 2022 / 15:14

      Jakoś ten tydzień przetrwaliśmy 😉 I na szczęście takich scen z krzykami i rykiem nasz syn nie uskuteczniał nigdy.. Bez względu na zmęczenie, czy porę dnia. Owszem płakał gdy czegoś nie dostał, ale brało się go na stronę i na spokojnie tłumaczyło, ewentualnie szło się na drogę negocjacji. Tutaj był taki wrzask, taki ryk jakby ze skóry dziecię obdzierali. Przed podaniem owego mięsa wszystko było ok, zadowolone, rozmawiające normalnie, bez oznak jakiejś choroby. A rodzice siedzieli i jak kompletnie bezradni, patrzyli się i nic. Może myśleli że przeczekają, ale chyba nie dali rady..

      Polubienie

      • katasza 7 stycznia 2022 / 16:29

        Tak myślałam, że wasz syn takich atrakcji nie fundował. 😉
        W rodzinie w moim pokoleniu często jedno z rodzeństwa było spokojne i bezproblemowe, a drugie awanturujące się. Do dziś pamiętam, jakie sceny robiła kuzynka, a na normalną, fajną dziewczynę wyrosła – mającą swoje zdanie, ale to akurat zaleta. 🙂
        Mój bratanek zawsze bardzo emocjonalnie i często agresywnie reagował na wszelkie zakazy i niespełnianie jego zachcianek, teraz też o byle co od razu płacze albo się obraża (chyba że to ja się odezwę albo moja mama, wtedy tylko zabija nas wzrokiem). I nie wiem, co można zrobić oprócz przeczekania – tyle że to jeszcze mniejsze dziecko. Jego siostra aż taka nie była… a jako czterolatka (pomijając takie sytuacje, kiedy z jakiegoś powodu jest bardziej skłonna to awantur), raczej wygłosiłaby tyradę, dlaczego ona nie może zjeść tego mięsa (pomijając, że musiałaby doznać poważnego zaćmienia, żeby zażyczyć sobie z sosem)…

        Polubienie

      • Mysza w sieci 7 stycznia 2022 / 21:01

        Nie fundował i pewnie dlatego takie to dla nas było dziwne (Młody w szoku siedział, wystraszony). Natomiast czytałam o histerii i metodach postępowania w takich sytuacjach. Przeczekanie nie zawsze daje rezultaty, bo znam przypadek gdy dziecko doprowadza się do takiego stanu, że znosząc się rozpaczą ma wręcz drgawki i powietrza złapać nie może (są i takie co uderzają głową w podłogę, czy ścianę). Bywa, że i terapeuta jest konieczny. Ale tu widać było wymuszanie, maluch robił mega scenę, owszem łzy leciały ale był i czas na rozglądanie się jakie robi wrażenie. Miał czas na złapanie oddechu i na zwiększenie natężenia ryku. Nie dotrwaliśmy do końca sceny, a bardzo jestem ciekawa czy kupili mu drugą porcję, czy udało się go uspokoić..
        Wśród rodzeństwa często są takie przeciwności, pocieszające, że z wielu zachowań się wyrasta:)

        Polubienie

  7. nieodkrytapl 7 stycznia 2022 / 12:16

    Wiem, o czym mówisz. Mój kuzyn wraz z żoną właśnie tak wychowują swoje dzieci – krzyki i afery ze strony ich córek są na porządku dziennym, a rodzice robią wszystko, byleby nie doszło do wybuchu, spełniając każdą ich zachciankę. Raz, jak u nas byli, ich córki rozwaliły nam dwie ściany na korytarzu (regipsy) w świeżo wyremontowanym domu, a rodzice nie zareagowali na to kompletnie, nie wspominając o przeprosinach, których nie usłyszeliśmy od nikogo. A przecież to nie takie trudne – zareagować, wyjaśnić, dlaczego czegoś nie wolno, dlaczego coś jest złe.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 7 stycznia 2022 / 15:08

      Właśnie o to chodzi, nie trzeba wcale krzyczeć czy bić, ale żeby nie zwrócić uwagi? Nie pokazać, że takie zachowanie jest złe? Potem wszystko będzie w ten sposób wymuszane, a im później tym gorzej. I rosną takie maluchy w poczuciu bezkarności i świadomości, że dostaną wszystko czego chcą. Wystarczy przecież zrobić scenę.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s