Początek wakacji

Wakacje rozpoczęliśmy na wesoło, ale od poniedziałku już kaszel i katar u Małego – kumulacja przeziębionej Amelki, jeszcze w przedszkolu i taplania w basenie z zimną wodą, na sobotnich urodzinach. Może nie jakoś uciążliwe to przeziębienie, ale na razie odpada plażowanie, które z racji ostatniej pięknej pogody można było uskuteczniać. Teraz już ulewy, a i gorączka dziś w nocy się objawiła, odpadają więc spacery. Zostaje balkon, od czasu do czasu, na którym śniadanie smakuje najlepiej. A i oko można nacieszyć roślinkami i pierwszą, własną, natką pietruszki.

Miały być tam i truskawki, ale za mało na nie miejsca, więc raczymy się kupnymi. Na hurcie warzywno-owocowym można trafić takie naprawdę słodkie, pachnące i te znikają najszybciej..

To dla ciała, a dla ucha, najnowsza nuta z Męskiego Grania, która to przyjemna i bardzo fajna do posłuchania, ale nie wiem czy sprawdzi się na koncertach. W tym roku zresztą koncerty MG i tak mi odpadają. Gdyby nie plany dałoby się nawet pojechać, ale wybieramy jednak ważniejsze wydarzenie:)