Spacery

Cóż nam ostatnio z rozrywek poza domem zostało? Do kina nie ma jak, teatry zamknięte, o koncertach nawet nie wspominam bo mnie się rzewnie na duszy robi. Spotkania rodzinne ograniczone, ominęło nas też wesele, a potańczyć można jedynie w czterech ścianach. Choć gdyby ktoś się nie obawiał krzywych spojrzeń to i na dworze popląsać może. Tylko na zadyszkę w masce nastawić się należy. Wyjechać gdzieś dalej, nie bardzo, bo i z noclegiem krucho i z pogodą. Krążymy więc w pobliżu, odwiedzając zakątki naszego miasta i wyłapując luki pomiędzy mżawką, a ulewą..

A jak już się taką lukę trafi, wtedy wędrówki nad wodą, z braku morza, te nadodrzańskie. Potem choćby nad staw, dla zmiany otoczenia..

A po spacerze już tylko gorąca i pachnąca herbata, jakiś film, zabawy z Małym, przed snem książka i najchętniej jako ten misiek zawinąć się szybko na odpoczynek. Tylko może kocem przykryć, co by gdzieniegdzie nie zawiewało. I cóż.. mamy grudzień. Kiedy to się stało, jak, gdzie? To jest po prostu nie fair, jak ten czas zasuwa. Zaraz Mikołaj, Święta, sylwester domowy i rach ciach nowy rok przybędzie..