Zaplastikowani

Maseczka znów na co dzień i strach po spokojnym weekendzie powraca.. Zapas masek mam w każdej torebce, w samochodzie i w szufladzie w korytarzu, żeby zawsze były pod ręką. Sprawy prozdrowotne znów wyszły na prowadzenie, u Męża wyniki z laboratorium na szczęście bardzo dobre. Przede mną teleporada odnośnie kręgosłupa i skierowania do okulisty. Zaczynają się problemy ze wzrokiem, trudniej przeczytać drobne literki, muszę oddalić lekko kartkę żeby wyostrzyć obraz. Na pewno też nie pomagam oczom czytając po nocy, z podświetleniem na czytniku. Ale w dzień jakoś ani czasu, ani skupienia na czytanie nie ma. Zajęcia domowe pochłaniają go dużo, podczas gotowania wolę obejrzeć serial, trzeba też co jakiś czas ogarnąć mieszkanie, albo na ten przykład ruszyć na polowanie z racji zbliżających się mikołajek i świąt. Choć raczej te święta spędzimy w niewielkim gronie i większe przygotowania nie są konieczne.

Drobiazgi dla Małego kupione, ale po urodzinowych prezentach trudniej znaleźć pomysł na nowe. Trzeba też trochę przystopować z obdarowywaniem, bo niedługo utoniemy w zabawkach i ogromnej ilości plastiku. Nie ukrywajmy, plastik i guma są teraz głównym tworzywem do produkcji zabawek. Owszem gdy syn był mniejszy bawił się drewnianymi klockami, robotem z drewna i sznurków czy drewnianym pociągiem z takimi też torami. Teraz dominują plastikowe klocki, samochody, figurki zingsów wraz z ich bazami czy autami i gry planszowe. A i w tych grach plastikowych kart, obudowy, pionków czy żetonów nie brakuje.

Od kiedy zaczęłam intensywnie i skrupulatnie segregować śmieci (pomimo, że płacimy za niesegregowane), każdego dnia wynoszę worek z plastikowymi odpadami. Są butelki po wodzie i innych napojach, pojemniki od jogurtów, opakowania różne, po serach, wędlinach, ciastkach, twarożkach czy od czasu do czasu po kosmetykach. Tego jest naprawdę dużo i jeśli wyobrazić sobie, że z każdego domu wyjdzie dziennie taki worek, czasem mniejszy, czasem większy, to to jest przerażające. Normalnie jesteśmy zaplastikowani. Mam tylko nadzieję (może naiwną), że większa część z tych tworzyw zostanie przetworzona, tak jak i większość z kontenerów na papier czy szkło. Ale co się dzieje dalej z odpadami, wiedzą tylko ci, którzy się tym zajmują. Mimo wszystko segregować warto, albo szukać alternatyw typu papierowe patyczki do uszu, kosmetyk w szklanym słoiku, czy kanapki do pracy zawijane w papier. Ten nasz świat już i tak z każdej strony dostaje baty, a chciałoby się nim cieszyć jak najdłużej..

26 myśli w temacie “Zaplastikowani

  1. fuscila 22 listopada 2020 / 13:32

    Jestem sama, ale staram sie produkować jak najmniej śmieci. Nie kupuję nic w butelkach, wodę mam z kranu – bardzo dobrą. Na zakupy zabieram swoje woreczki płócienne i torebki papierowe po pieczywie. Gdyby jeszcze kosmetyki się dało jakoś inaczej zapakowac?

    Polubienie

    • Mysza w sieci 22 listopada 2020 / 13:37

      Byłoby lepiej i dla nas i dla środowiska. Brawo, że tak o nie dbasz, a tej wody zazdroszczę. U nas i żelazista w smaku i jeszcze czuć chlor. Nawet dla rybek w akwarium lepiej jak trochę odstoi. O jej piciu bez przegotowania nie ma mowy, a i ta gotowana niesmaczna. Dobrze, że choć w herbacie tego nie czuję.. Uściski Fusilko 🙂

      Polubienie

  2. zamyślona 21 listopada 2020 / 20:47

    Ja na razie nie chodzę do sklepów. Zakupy przyjeżdżają do domu. Przywozi je Syn lub Córka.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 21 listopada 2020 / 20:58

      Duża wygoda i na pewno bezpieczniej. Ja do sklepu iść muszę, ale staram się być tam rzadziej niż kiedyś.. Pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Pielęgnacyjny Zakątek 21 listopada 2020 / 13:24

    Plastiku jest strasznie dużo. Większość produktów zawiera plastik. Niestety to jeden z wielu czynników niszczących środowisko. A te maseczki to już nie wiem, czy kiedykolwiek będzie można ich nie nosić.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Mysza w sieci 21 listopada 2020 / 14:53

      Mam nadzieję, że taki czas nadejdzie, że jednak szczepionka będzie w stanie nas uratować i opanować sytuację. Choć niestety efekty „po” będziemy jeszcze długo odczuwać.. Też z maseczkami i rękawiczkami wymagającymi utylizacji. Plastik martwi mnie nie tylko od strony odpadów, ale i tym, że dostaje się do organizmu ludzi i zwierząt i przyczynia do chorób. Pozdrawiam Aniu i trzymajmy się jakoś, bo jakoś przecież w tym świecie żyć trzeba 🌺

      Polubienie

  4. Zuzanna dietetyk 20 listopada 2020 / 21:14

    Teraz, w dobie pandemii każdy zapomniał o tym, jak złe dla środowiska są jednorazowki 😭 a przecież można kupić wielorazową maseczkę i ją po prostu regularnie prać 😣 Najgorsze i tak jest to, że czasami widzę na spacerze takie maski porzucone np w lesie

    Polubienie

    • Mysza w sieci 21 listopada 2020 / 12:46

      Widać je też na trawniku, czy na chodniku, nie wiem czy tak ciężko wrzucić choć do kosza? Utylizacja takiej maseczki i tak na pewno jest trudna, jeśli w ogóle możliwa.. U nas na stanie są wielokrotnego użytku, ale i tych jednorazowych kilka mamy. Mimo wszystko do lasu w życiu bym ich nie wyrzuciła, zresztą żadnych śmieci..

      Polubienie

  5. whengirltravels 20 listopada 2020 / 20:08

    Mam joba na punkcie ochrony środowiska i baaardzo mi się podobacie dziewczyny z waszą troską o bardziej czysty świat. Pan i Władca ma pudełko śniadaniowe po lodach, a różne małe przekąski pakuję mu w ozdobionych własnoręcznie słoiczkach różnej wielkości. To wszystko pakuję w bawełnianą torbę. A w sklepach nigdy nie biorę plastikowych opakowań, proszę o pakowanie w papier, lub w jeden mały woreczek w przypadku śledzi np.Ufff, to się pochwaliłam. Przytulasy.

    Polubione przez 1 osoba

    • Mysza w sieci 20 listopada 2020 / 20:56

      Brawo, pięknie dbasz o mniejszą ilość odpadów! 🙂 Nic tylko uczyć się od Ciebie, bo u nas niestety ciągle tych śmieci za dużo.. Nie umiem całkiem wyeliminować plastików, woreczków z wygody też za dużo. Coś trzeba z tym zrobić. Uściski dla Ciebie i zdrówka przede wszystkim, trzymaj się dzielnie..

      Polubione przez 1 osoba

  6. Renata Winczewska 20 listopada 2020 / 16:00

    Tak jak piszesz strasznie dużo śmieci produkujemy. Idę na taki obiad do stołówki pracowniczej i mam wszystko jednorazowe: talerzyk, kubeczek, widelec, nóż, dwa woreczki jeden po sztućcach, drugi po maseczce jednorazowej i starą maseczkę, bo trzeba wymienić po kilku godzinach. Nawet zrobiłam tego zdjęcie, może o tym napiszę jak znajdę czas.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 20 listopada 2020 / 19:59

      Trzeba o tym pisać, a jeszcze bardziej ograniczać ilość śmieci.. bo naprawdę jesteśmy zarzuceni odpadami. Może w takiej stołówce wprowadzić własne sztućce, które potem zabiera się i myje w domu. Ze zużytą maseczką będzie trudniej, a ich ilość teraz jest przecież ogromna..

      Polubienie

  7. Zielonapirania 20 listopada 2020 / 09:28

    Wiesz, że mój syn i synowa, jak im się dziecko urodziło, to ogłosili, że zabawki to tylko drewniane. Nie wiem, czy to bardziej ekologicznie, bo w końcu trzeba to drzewo ściąć, ale może wyrób takiej zabawki pochłania mniej energii i daje odpady, które można łatwiej zutylizować. No i takie zabawki są trwalsze. I to się sprawdziło. W tym roku na mikołajki kupiłam dla tej wnuczki drewnianą kolejkę w internetowym lidlu, w zeszłym roku też tutaj kupowałam, szybko przyszła paczka i zabawki były wysokiej jakości. Zajrzyj, może i dla swojego synka znajdziesz tam coś fajnego.
    Plastiku od lat produkuję niewiele, bo po pierwsze gospodarstwo jednoosobowe, ale przede wszystkim nie kupuję niczego w plastikowych butelkach, żadnych napojów ani mleka. Jako mlekopij nabywam go dużo, jednak preferuję karton i on też nie jest łatwy do recyklingu, ale podobno są już metody odzyskiwania z nich aluminium i polietylenu. Plastik wraz z tymi złożonymi kartonami oddaje raz na miesiąc i mam go tyle, ile mieści mały worek na śmieci.
    Nienawidzę plastikowych woreczków i nigdy ich nie biorę ze sklepu. Do pracy jedzenie nosiłam w wielorazowym pudełku.
    I ta nasza „kropla w morzu” też ma znaczenie, bo morze składa się właśnie z kropel:)

    Polubione przez 1 osoba

    • Mysza w sieci 20 listopada 2020 / 09:40

      Ma ogromne znaczenie.. Drewniane zabawki też posiadamy, ale im dziecko starsze tym mniejsze w drewnie możliwości. Drewnianą kolejką i klockami już nie chce się bawić, teraz głównie lego, a te jak wiadomo drewniane nie są. Mleko też mamy w kartonie, ale już nad napojami muszę popracować. Mąż najbardziej lubi gazowaną wodę, tu nie unikniemy butelek bo w szkle wychodzi za drogo. Ja i Mały na przegotowanej dajemy radę 🙂

      Polubione przez 1 osoba

    • Mysza w sieci 19 listopada 2020 / 18:08

      Już przez niego ludzie umierają, a i ziemia sobie z plastikiem nie poradzi.. Najlepszy byłby powrót do szkła i papieru, ale teraz to już chyba bez plastiku nie ma opcji..

      Polubienie

      • Ervisha 20 listopada 2020 / 22:57

        Mama mówiła ze kiedys wszystko tak sprzedawali

        Polubienie

      • Mysza w sieci 21 listopada 2020 / 09:47

        Tak było i nawet to pamiętam.. Szkło i papier. Zdrowiej..

        Polubienie

  8. okularnicawkapciach 19 listopada 2020 / 12:11

    ja właśnie przez pandemię też widzę,że więcej plastiku generuję. Wcześniej szłam do marketu, i owoce i warzywa brałam luzem, teraz dla higieny w siatkach, maski,rękawiczki, tony opakowań po żelach dezynfekcyjnych….

    Polubienie

    • Mysza w sieci 19 listopada 2020 / 13:19

      Pandemia na pewno się dokłada, ale i bez niej sytuacja jest niefajna.. Już zaczęłam pić więcej herbaty i przygotowaną wodę, żeby tych butelek było mniej.

      Polubione przez 1 osoba

  9. katasza 19 listopada 2020 / 10:18

    Mnie też czasami przeraża ilość plastiku… Chociaż mieszkam sama i nie ma tego aż tak dużo, wyrzucam, jak się kubeł zapełni i to trochę trwa. Odkąd robię sama jogurt, nie wyrzucam codziennie kubeczka, przydałoby się jeszcze mleko w szklanych zwrotnych butelkach, jak dawniej i jedynym plastikowym odpadem byłaby fiolka po bakteriach raz na kilka tygodni. Ale są jeszcze setki innych opakowań.
    Ilość zabawek u bratanicy też mnie przeraża, jej rodziców tak samo, nawet jeśli coś tam jest z drewna. Jej rodziców przeraża jeszcze bardziej. 😉

    Polubienie

    • Mysza w sieci 19 listopada 2020 / 10:56

      Z tym wcześniejszym szkłem na wodę czy mleko było zdrowiej i mniej szkodliwie, jedynie ciężej w torbie 😉 U nas po jogurcie są trzy kubeczki dziennie bo każdy lubi, a nie umiem robić jogurtu samodzielnie. Może pora się nauczyć.. Zabawkom odstawionym staram się dawać nowy dom, popsute rozkładam na części i też do recyklingu. Ale coraz bardziej widzę, że to kropla w morzu.

      Polubienie

      • katasza 20 listopada 2020 / 11:36

        Jeśli ja umiem robić jogurt i nadal mi się chce, nie może być to skomplikowane ani pracochłonne. 😀 Ale też butelki po mleku zostają, kupuję takie mikrofiltrowane. Raz robiłam z wiejskiego prosto ze wsi, ale ono było bardzo tłuste – co nie znaczy, że niesmaczne. 😀
        Tak jeszcze dodam, że wodę od dawna piję z kranu, przegotowaną dla pewności, choć wtedy wytrąca się część minerałów. Ostatnio latem tylko przefiltrowaną. Jak już kupuję, to mocniej zmineralizowaną. Kiedyś kupowałam sporo wody na wyjazdach, teraz biorę butelkę, do której mogę przelać. Skusiłam się też na butelkę filtrującą, ta od Brity ma wymienny tylko węglowy krążek – ciągle jest to plastikowa butelka, ale przy ilościach wody, jakie wypijam, chyba dość szybko się środowisku zwróci. W Europie jakość wody z kranu powinna być ok.
        Kanapki do pracy noszę w pudełku, przez papier mi przecieka. Są też woskowijki, ale nie próbowałam. Patyczków teraz chyba nie wolno plastikowych… w każdym razie mam jakieś papierowe i są ok.
        Mnie to w ogóle dobija, jak sobie myślę, że cała światowa gospodarka jest oparta na konsumpcji, a kiedy ludzie przestają kupować nowe ciuchy, samochody, sprzęty i tak dalej, tak jak choćby teraz z okazji lockdownów, to leci cały łańcuszek… :/

        Polubienie

      • Mysza w sieci 20 listopada 2020 / 11:46

        Nasza woda jest bardzo twarda, a za filtrami średnio jestem.. Trzeba je często wymieniać, bo bakterie lubią wilgotne środowisko. Woskowijków nie znam, a pudełko śniadaniowe dla Męża muszę znaleźć, ale w większości są za małe.. Konsumpcji świat nie uniknie, tylko to trochę w złą stronę poszło. Za bardzo obciąża środowisko ten nasz konsumpcjonizm nadmierny i odpadotwórczy..

        Polubienie

      • katasza 20 listopada 2020 / 21:46

        Ja mam łatwiej, bo woda w miarę miękka i całkiem niezła do picia.
        Na śniadanie zawsze nosiłam duże pudełko, takie podwójne. Typowe śniadaniówki mają rozmiar na jedną bułkę i musiałabym nosić dwie. 😀

        Polubienie

      • Mysza w sieci 21 listopada 2020 / 12:50

        Właśnie takie głównie w sklepie spotykam, za wąskie i zbyt płaskie. A Mężuś potrzebuje więcej kanapek do tego jakiś owoc, czasem coś słodkiego. Sałatkę czy jajko czy coś dodatkowego i tak pakuję w pojemnik do przechowywania żywności, ale kanapki w papier i jednak ten niekorzystny woreczek. Dobrej wody do picia zazdroszczę 🙂 nasza nawet po przygotowaniu ma niezbyt przyjemny smak. A po praniu i pralce też widać, że woda zbyt twarda.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s