Wichrowe niziny

Kolejny dzień już mniej był plenerowy, bo jesień rozpanoszyła się na dobre. Za oknem szaro, buro i ponuro, ciemne chmury i coraz zimniej. Pomiędzy ulewami wyskoczyliśmy na Wały podziwiać wielkiego wycieczkowca Hanseatic Inspiration, o długości 138 m z jego 9 pokładami i możliwością pomieszczenia ok 400 osób wraz z załogą. Nie powiem, na jego widok od razu skojarzenie z Titanic’iem i słynną sceną na dziobie.

Tylko raz płynęłam dużym statkiem, z Unity Line, bez sceny, ale za to docierając do Szwecji ledwo żywa, blada i niewyspana. Od tamtej pory obiecałam sobie, że nigdy więcej 😉

Na szczęście i w domu całkiem było fajnie, kiedy znalazł się czas by poczytać książkę, skorzystać z jajecznicy na śniadanie, zrobionej przez Męża, obejrzeć sobie film i pograć z Małym w pędzące żółwie. Gdy można było zjeść coś bez wychodzenia na wichry i ulewy, jak na ten przykład rollo kebab własnej roboty..

Nowy tydzień rozpoczęłam za to sprzedażą mojego wysłużonego opelka i ogarnianiem wnętrza w nowej bryce. Bryka owa też używana, ale przynajmniej młodsza i mam nadzieję, że na trochę posłuży. Pora zabrać się za urzędowe załatwianie zbycia samochodu i wypowiedzenie ubezpieczenia. To drugie pójdzie szybko, ciekawe natomiast ile czasu minie, zanim przestanę szukać opla na parkingu. Tymczasem pora zbierać się po synka i odwiedzić rodziców, którzy już w czterech ścianach zakotwiczyli. I tak, byle do wiosny..

22 myśli w temacie “Wichrowe niziny

  1. stopociechblog 16 października 2020 / 20:59

    Ludziom najczęściej trudno rozstać się z ich samochodzikiem. Ja moją toyotką to chyba do końca bycia kierowcą będę jeździć. Powodzenia w załatwianiu spraw.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 16 października 2020 / 21:15

      Fajnie by tak było, ale niestety prędzej czy później auto odmawia współpracy albo generuje już takie koszty, że lepiej sprzedać niż pójść z torbami 😉 Dziękuję, już wypowiedzenie oc za mną, jeszcze czeka termin w urzędzie..

      Polubione przez 1 osoba

  2. Zielonapirania 16 października 2020 / 12:18

    Dwa razy kolosem takim płynęłam, raz z Grecji do Włoch, raz do Szwecji. Szału nie ma, ale traumy też nie dostałam:) Nie mogę jednak pojąć po ki czort ludzie kupują sobie dwutygodniowe wczasy na takim statku. Przecież to straszliwą nuda!

    Polubienie

    • Mysza w sieci 16 października 2020 / 13:13

      Też tego nie pojmę, chyba żeby każdego dnia wysiadać w innym porcie 😉 Gdybym się źle nie czuła mogłabym płynąć, ale nie ma co się męczyć..

      Polubienie

  3. katasza 15 października 2020 / 15:13

    Brr, nie lubię takich wycieczkowców, w ogóle nie lubię statków. Co innego takie mniejsze, które nigdzie daleko nie płyną.
    Taki domowy kebab wygląda apetycznie. 🙂

    Polubienie

    • Mysza w sieci 15 października 2020 / 15:58

      I całkiem dobrze smakuje 🙂 Przy okazji trochę zdrowszy niż kupny, choć jeszcze tortille mogłyby być własnego wyrobu.. Co do statków, to wizualnie mi się podobają, na mały rejs po spokojnej wodzie też mogę się wybrać, ale już za pełne morze podziękuję 😉

      Polubienie

      • katasza 15 października 2020 / 19:27

        W sumie to domowa tortilla nie jest taka trudna, tylko mnie brzydkie wychodzą. 😉
        Po pełnym morzu nawet nie próbowałam. Do Szwecji to może jeszcze (chociaż mogłoby mi się zrobić niedobrze), ale gdybym tak miała popłynąć gdzieś za ocean, to chyba bym umarła ze strachu po drodze. 🙂

        Polubienie

      • Mysza w sieci 15 października 2020 / 20:22

        Nie próbowałam, jedynie naleśnika umiem usmażyć. W sumie do nich też można dać farsz jak do rollo 😉 Droga do Szwecji trafiła się mocno bujana, wprawdzie za burtę nic nie leciało ale było mi potwornie niedobrze, spanie w tym bujaniu było niemożliwe, ratowała mnie dyskoteka, przetańczyłam całą noc, a Ystad oglądałam nieprzytomna. Całe szczęście, że na powrocie fale były mniejsze. Obecnie żaden ocean nie wchodzi w grę! Jeszcze jedynie rejs z Krety na Santorini zaliczyłam, ale tylko dlatego, że tej bajkowej wyspy po prostu nie mogłam odpuścić. Przetrwałam 🙂

        Polubienie

  4. Marga Eska 14 października 2020 / 16:56

    a cos za cudo kupila? u mnie w robocie jest jeden Renault co jemu sie karde wsadza, a potem naciska guzik i jazda, debile myslli, ze mnie z tym na mine wsaszili i nie skumam czaczy, a ja przeciez gadzeciara jestem, wsadzilam karte, nacisnelam gizik, wlaczylam swiatla i ziu…jeszcze jeden poiwód, potem sie okazalo, zeby mnie jeszcze bardziej nie lubic…o statkach pisac nie bede, bo nie dosc, ze zasmradzaja straszliwie srodowisko, to jeszcze plyna, jakby latac czy jechac nie bylo mozna 😀 😀 😀

    Polubienie

    • Mysza w sieci 14 października 2020 / 20:38

      Nic nie kupiła, tylko Mężu w spadku dostał, a że małe to to więc przypadło mnie 😉 Auta z kartą jeszczem nie widziała, ale nic a nic mnie nie dziwi żeś ogarnęła! Natomiast ogarnąć nie mogę czemuż to powód by dodatkowo nie lubić? Ludzie miewają zaskakujące powody.. Co do statków, to łódką po spokojnym jeziorze popływać mogę, poza tą opcją też wolę polecieć, lub pojechać 🙂

      Polubienie

      • Marga Eska 15 października 2020 / 14:18

        z ta lódka, tez tak mam … a o reszcie opowiem na emeryturze 😉

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s