Na słońce

Urodziny u koleżanki były zaskakującym i sympatycznym wydarzeniem. Zaskakującym, gdyż nie mogłam się doliczyć ilości gości, kiedy wszyscy zaczęli się schodzić. Do końca nie byłam pewna, czy było nas 15 czy 19 osób. Część krążyła między pokojem, a kuchnią, część po północy odpłynęła na górze w sen, a palący wychodzili na korytarz w okolice okna. Impreza momentami przenosiła się do łazienki na wspólne malowanie, a gdy zaczęły się tańce dookoła stołu, to już w ogóle wszystko się mieszało. Smakołyki różniste, pyszne ciasta, pogaduchy wśród otwartych i wyluzowanych starych i nowych znajomych. Hulańce do różnych stylów muzycznych, poprzez elektro, rock’a, moje kawałki podłogi, aż do tańczącej rudej 😉 Było wesoło i tak przyjacielsko, jakby się ich wszystkich sto lat znało.. a że tym razem wypiłam tylko lampkę wina to niedzielny poranek okazał się łaskawy..

Łaskawa była też pogoda, dzięki której można było złapać długi spacer nad wodą. Nacieszyć oko widokami i choć w kurtkach, to powygrzewać się jeszcze na molo, siedząc w promieniach słońca.

Szkoda było tracić czas na gotowanie, obiad więc w naszym ulubionym barze, jedynym w okolicy miasta, gdzie można zjeść w niedzielę tanio, ale smacznie. Potem spalanie kalorii w wędrówce, by nadrobić je lodowym deserem z dużą ilością owoców. Tak naprawdę przewagą owoców nad lodami, bo jednak witaminy jesienią warto dostarczać w każdej dawce. Suplementację zresztą też włączyłam nam i Małemu i mam nadzieję, że jakoś tę jesień w zdrowiu przetrwamy..

31 myśli w temacie “Na słońce

  1. katasza 6 października 2020 / 22:02

    Teraz trzeba korzystać z chwil dobrej pogody.
    A z zabawy w dobrym towarzystwie trzeba korzystać zawsze, kiedy można. 🙂

    Polubienie

    • Mysza w sieci 7 października 2020 / 06:44

      Jestem za. W obu przypadkach 🙂 A Ty lubisz takie spotkania w większym gronie czy wolisz spokój i domowe zacisze? Mam koleżankę, która nie przepada za imprezami czy wyjściem do klubu, woli dom, spacer z rodziną a jak świętowanie to we czwórkę i z dziećmi. Przy czym i ja nie mam też nic przeciwko takiej formie, pasuje mi i wersja taneczno-klubowa i spokojna 🙂

      Polubienie

      • katasza 7 października 2020 / 11:31

        Ja różnie, lubię imprezy od czasu do czasu, tylko nie w nadmiarze – bez imprez mogę żyć i nie narzekam, bez siedzenia w domu nie. 🙂 Ale już np. urodziny tylko w najbliższym gronie rodzinnym, a równie dobrze mogę nie świętować w ogóle.

        Polubienie

      • Mysza w sieci 7 października 2020 / 11:43

        Nadmiar i dla mnie niewskazany, ale lubię wyjść na imprezę poza dom. Choć i w domu bywa fajnie 🙂 Urodziny i imieniny też głównie w gronie rodzinnym świętujemy i choć nie musi być w tym właściwym momencie to spotkania z rodzinką staramy się nadrabiać. W tym zabieganiu i pędzie życia warto dbać o wspólne chwile..

        Polubienie

    • Mysza w sieci 6 października 2020 / 12:58

      Niby symbol trwałości związku, ale nawet nie chcę myśleć ile tych kłódek już straciło znaczenie 😉 Zamiast kłódki wolę zadbać o związek by trwały był i taki pozostał..

      Polubienie

      • Ervisha 7 października 2020 / 09:48

        Dla mnie to byłby też symbol przyjaźni 🙂

        Polubienie

      • Mysza w sieci 7 października 2020 / 10:20

        Może być i tak 🙂 Z reguły na kłódkach imię damskie i męskie, ale każdy może mieć swoją intencję..

        Polubienie

      • Ervisha 7 października 2020 / 13:15

        Może być też Mamy i córki 🙂

        Polubienie

      • Ervisha 7 października 2020 / 20:00

        Nie pomyślałaś o tym? 🙂

        Polubienie

      • Mysza w sieci 7 października 2020 / 22:25

        Jakoś nie, bo w ogóle nie myślałam o przyczepianiu kłódki 🙂

        Polubienie

  2. stopociechblog 5 października 2020 / 22:41

    Fajne tylko 15 tka czy 19tka, a Ty doliczyć się nie mogłaś, choć jedna lampka wina. :-))) a na poważnie miło spotkać się z ludźmi, ale znowu covid szaleje. U mnie w pracy są już moi klienci chorzy, dobrze że uczciwie powiadomili i nie przyszli na masaże

    Polubienie

    • Mysza w sieci 6 października 2020 / 07:04

      A bo się tak kręcili, że wcale nie trzeba było pić i się w oczach dwoiło i troiło 😉 I żeby nie było, to nie był tylko mój cel, w kilka osób robiliśmy liczenie. Z podobnym efektem 😉
      Dobrze, że klienci powiadomili i oby szybko do zdrowia wracali. U nas też już wirus zatacza większe kręgi i coś czuję, że sprawdza się scenariusz mówiący, że każdego dopadnie.. Nie ma znaczenia, czy pójdę na spotkanie, wystarczy że każdy z nas wychodzi z domu, do sklepu, do pracy, czy do przedszkola.. Każde dziecko i każdy rodzic styka się z wieloma osobami i niestety krążą choróbska, krążą..

      Polubienie

      • stopociechblog 6 października 2020 / 09:10

        Masz racje, trudno sie uchronić. Nawet jak ja siedzę cały czas w domu, to mąż pracując może przynieść z zewnątrz

        Polubienie

      • Mysza w sieci 6 października 2020 / 09:33

        Może.. Każdy i wszędzie, w windzie, autobusie, na korytarzu w bloku, w każdym sklepie natężenie wirusów jest duże. I nie tylko tego jednego pełno. Mnie bardziej martwi, że teraz ciężko się z każdą inną chorobą do lekarza dostać. I że bardziej strach tam iść..

        Polubienie

      • stopociechblog 6 października 2020 / 10:31

        No tak wszystko nastawine na koronę, a ludzie przecież noe przestali chorować na inne dolegliwosci

        Polubione przez 1 osoba

      • Mysza w sieci 6 października 2020 / 12:53

        Właśnie, a strach teraz nawet do przychodni iść..

        Polubienie

  3. fuscila 5 października 2020 / 21:52

    Trzeba „kuć żelazo, póki gorące”! Nie wiadomo, czy aura nas nie przywita chłodem i wiatrami! A takie towarzyskie spotkania przynajmniej zostaną w pamięci!
    Macham !

    Polubienie

    • Mysza w sieci 6 października 2020 / 07:22

      Idąc na spotkanie nie wiedziałam, że będą takie tłumy w tym metrażu jednego pokoju 🙂 Niezapomniane na pewno, oby tylko wszyscy zdrowi z tego wyszli.. Pogodę łapiemy, póki ładna trwa. Z czasem pluchy i chłodu nie unikniemy.. Uściski dla Ciebie, zdrówka i miłego dnia 🙂

      Polubienie

  4. ms.blond 5 października 2020 / 14:47

    Bylam kiedyś na imprezie z koleżanką u jej znajomych, których nie znałam. Duża część imprezy odbywała się w łazience. Pan domu siedział w wannie pełnej piany a wokół niego towarzystwo. Przeżywałam katusze bo potwornie chciało mi sie siku a wstydziłam sie im powiedzieć. W koncu zmuszona bylam pójść na dwór pod krzaczek.

    Polubienie

    • Mysza w sieci 5 października 2020 / 21:28

      Ha, a to dopiero impreza 😉 U nas w pianie nikt nie siedział, ale też było wesoło. I do łazienki w przerwach można było się dostać, zresztą krzaczków tam na osiedlu było niewiele, więc ta opcja odpadała 🙂

      Polubienie

      • ms.blond 6 października 2020 / 15:55

        Wspominam ta imprezę bardzo kiepsko. W ogóle powiem ci ze dawno nie byłam na dobrej imprezie.

        Polubienie

      • Mysza w sieci 6 października 2020 / 16:02

        A lubisz chodzić na imprezy? Idziesz z dobrym humorem i nastawieniem że będzie fajnie, z podejściem że co by się nie działo to Ci humoru nie zepsuje? Oczywiście w granicach rozsądku i humoru na poziomie. Ja bardzo lubię takie wyjścia, spotkania, domówki, tańce w klubie.. Nie wiem czy ta tłumna impreza dla wszystkich była taka sympatyczna, dla mnie jak najbardziej..

        Polubienie

      • ms.blond 6 października 2020 / 16:28

        Ja ogólnie byłam typem mocno imprezowym. Balowałam co weekend, jeździłam co sobotę nw dyskoteki. Wyszalałam się za młodu za wszystkie czasy. I nie wiem co mi się porobiło. Srednio teraz lubię imprezy, jestem totalnym przeciwieństwem siebie wtedy. Może to kwestia towarzystwa?

        Polubienie

      • Mysza w sieci 6 października 2020 / 16:35

        Może i tak, albo też nastroju który masz, lub którego czasem brakuje.. U mnie też był czas imprez co weekend, wyjazdów na zloty raz w miesiącu do innego miasta, tańce, domówki, kluby.. Niby też się wyszalałam, ale kiedy trafia się okazja to z przyjemnością skorzystam 🙂

        Polubienie

      • ms.blond 6 października 2020 / 16:39

        My mamy ten problem że mamy bardzo mało znajomych. Niemąż mieszkał wiele lat w UK, a mnie zostało kilka koleżanek z którymi mam luźne relacje i widujemy sie od czasu do czasu. Nie mamy z kim imprezować tak prawdę mówiąc.
        Ale nie tęsknie za tym aż tak bardzo. No, może czasem…

        Polubienie

      • Mysza w sieci 6 października 2020 / 18:07

        Mnie się kiedyś wydawało, że mam masę znajomych. Życie to zweryfikowało.. Zostałam z garstką i tak naprawdę budujemy razem znajomości, od nowa. Fajnie mieć możliwość gdzieś wyjść, spotkać się, pogadać, potańczyć ale nie ma już takiej potrzeby, jak kiedyś. Rodzina wygrywa 🙂

        Polubienie

      • ms.blond 7 października 2020 / 19:02

        Dokładnie. Życie weryfikuje. Ja jak zaszłam w ciążę nagle zostałam sama. Jakbym była trendowata. To było okropne. Ale dzięki temu wiem ile były warte te pseudo-przyjaźnie.

        Polubienie

    • Mysza w sieci 5 października 2020 / 14:58

      A drugie pół w słońcu? U nas też poranek deszczowy, później złota jesień się rozkręciła 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s