Na Bulwarach

Koncertów wprawdzie brak, za to wysyp spotkań niesamowity. Ostatnie babskie pogaduchy w mniejszym gronie, ale równie fajne. Małemu tak się spodobała zabawa z dziećmi koleżanki, że popłakał się gdy zarządziłyśmy odwrót. Na szczęście trafił się jeszcze wspólny spacer na wesołe miasteczko i jakoś łzy ukojone.. Nad Odrą zrobiło się teraz iście wakacyjnie. Bulwary tętnią życiem i stały się popularnym miejscem spotkań. I my tam chętnie zaglądamy..

Kolejny dzień spędziliśmy u rodziców, przy owocach i bobie gotowanym z koperkiem. Korzystamy z ich dobroci, bo faktycznie teraz takie rarytasy na wagę złota. A naszych spotkań ciągle mało, z racji ich wyjazdów od wiosny do jesieni. Za to ostatnio często trafiamy do koleżanki, u której na dłużej zawitała wnuczka. Zaczynamy na placu zabaw, by potem przenieść zabawy maluchów do domu. Klimat wakacyjny w pełni, jeszcze tylko jeziora i morza brak, na dłuższy pobyt. Tak z doskoku, to jednak za mało..