Bakalie

Zapiekanka zrobiona, ćwiczenia za mną choć nie tak się ten tydzień rozkręcił, jak miał. Mały tylko w poniedziałek przedszkole odwiedził, a od wtorku już w domu z katarem. Tym razem zabraliśmy go od razu, poszły w ruch rutyna, witamina C i wapno. Do tego inhalacje i sytuacja opanowana. Ani kaszel ani gorączka nie zdążyły się rozwinąć. Jest dobrze. 

 

Dobrze też jest w temacie słodkości, nie wiem czy to biała morwa działa, czy trochę moja mobilizacja i to, że ostatnie ciacho zjadł Mężu. Ale też nie czuję, żeby mnie tak bardzo ciągnęło do słodyczy. Obkupiłam się we wszelkiego rodzaju ziarna, słoneczniki, płatki migdałowe, mieszanki z żurawiną, suszone śliwki, daktyle i orzechy (jedzone oczywiście w małych ilościach, bo wiadomo, że kaloryczne). Sięgam też po kiwi, banany, jabłka i pomarańcze. Choć niedawno przeczytałam, że zimą lepiej nie jeść surowych owoców, gdyż wyziębiają organizm. Że jabłko powinno być pieczone, a najlepiej sięgać po kiszonki. Surowe ponoć najlepsze latem., ale cóż, wolę jeść je i zimą, byle się trzymać z daleka od cukierków. W piątek pomiary przed ćwiczeniami i już pal licho wagę, byle w obwodzie było choć trochę mniej. 

 

 

 

mniam

 


Choinka schowana. Bez śniegu i przy temperaturze plus 5 stopni, jakoś traciła swój urok. Bywało, że stała do końca lutego, ale jednak koniec stycznia będzie lepszą datą. Zdążę się nią nacieszyć i nie przesadzić ze świątecznym klimatem. Zresztą niech już ta zima się kończy, dość tych ciepłych warstw ciuchów, katarów i ciemnych poranków. Pora na jasności, kolory i słońce.. Słońca mi trzeba!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s