Wybrany

Wreszcie, po wielu przemyśleniach, analizach i czytaniu opinii, telefon wybrany (bez szczegółów, bo nieistotne) i może już w środę powrócę do elektronicznego świata. Obecny świat ze starym sprzętem nawet nie daje mi znać, że przyszedł sms, mimo iż dźwięki poustawiane i powinno grać. Nic to, ważne żeby nowy sprawnie działał i nie trzeba było robić zwrotów. Bo coś ostatnio te internetowe zakupy mi nie szły. Jeszcze rzutem na taśmę zamówiłam dwa podkłady do przetestowania i dwie bazy, wygładzającą i matującą. Bardzo dziwna sprawa z tymi moimi podkładami, która jednak całkiem mnie zadowala. Mojej cerze nie pasują te z wyższej półki cenowej. Ani lorealki, ani revlony się nie sprawdziły, może ewentualnie bourjois ale to dobre, że zamiast w cenie 70 zł można go w necie kupić za 25 z dostawą. Natomiast bardzo fajnie catrice, maybelline i ingridy. Te ostatnie wręcz wytrzymały działania ćwiczebne i twarz się nie świeciła. Wiem już więc jakie marki mogę używać (przynajmniej na obecny czas) i jakie kolory mi pasują. Na lato wyższy numer koloru też by pasował, choć akurat wtedy bardzo rzadko się maluję (ważniejszy dobry krem) i daję skórze odpocząć. Zwłaszcza jeśli jest szansa na kąpiele w jeziorach, morzach czy choćby basenie. 

 

 

Ale do lata jeszcze trochę, a zima uraczyła nas wczoraj śniegiem. Jednodniowym, bo już dziś po nim śladu nie ma. Spadło go jednak wczoraj tyle, że mogliśmy ruszyć na sanki i nacieszyć się radością zjeżdżającego z góry smyka. Mały uwielbia ten sport, sam już nawet wdrapuje się z sankami pod górę, sam potrafi odepchnąć się nogami i zjechać w dół. Czasem to mnie trochę przerasta, jak szybko dziecko się uczy i zmienia. Jeszcze niedawno nie potrafił chodzić, mówić.. a tu już alfabet wyrecytuje, w karty pogra, biodrami w tańcu zakręci i tak mocno kopie w piłę, że gole same mu do bramki wpadają. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jego zdrowie, żeby siły miał, energię i mógł działać bez tych ciągłych kaszlów i katarów.

Na nowy tydzień jest już trochę planów, może uda się spotkanie z Hanią i jakieś kino z Bluberką. Mamę trzeba zawieźć do lekarza, wybrać prezent dla koleżanki przedszkolnej, bo jest kolejne zaproszenie na urodziny do kulkowa. Tacie podrzucić auto, żeby mógł swoje oddać do naprawy. Przerobić sznurki w spodniach Małego, na wygodną gumkę i umówić się z koleżanką, która chce oddać spodnie narciarskie po swoim synku. Nasze niedługo będą sięgać nad kozaki, a że liczę jeszcze na śnieg w lutym, to bardzo by się dłuższe przydały.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s