Lets dance

Ależ się działo ostatnio.. dużo i intensywnie. Mówiąc o przytupie na listopadowe zakończenie miałam na myśli tańce hulańce. Które może nie do końca wyszły w formie, jakiej miały. Ale co się wytańczyłam to moje. Forma natomiast miała być bardziej zdrowa i w większym gronie. Ale cóż zrobić, zdrowie siła wyższa.. Wirus rozpanoszył się po wsiech i tylko duża dawka medykamentów pozwoliła mi dotrzymać terminu i umówionego spotkania. Hania była jeszcze z katarem, Kasia z koleżanką wpadły na godzinkę, na szczęście Ani dopisała energia i poszalałyśmy na parkiecie w rytmach disco i dawnych przebojów do 3 w nocy. Potem odsypianie, dzień w domu dla kuracji i „Auta” oglądane na raty, żeby dziecię za długo przed ekranem nie siedziało. 

 

A dziś kolejne emocje, choć też jeszcze z chrypką. W dzień zrobiliśmy tylko mały spacer z hulajnogą, żeby się dotlenić i podejść do Edyty z lekami dla jej taty. Wieczorem natomiast koncert Maryli Rodowicz 🙂

 

 

Marylka

 

 

Pełen energii, z ogromnym szacunkiem dla jej całej muzycznej kariery i zapału. Może to nie moja bajka muzyczna, ale któż nie zna Marylki i jej słynnych „Kolorowych jarmarków” czy „Małgośki”. Zagrała i nostalgicznie i w szybkim tempie. Przebierała się z pięć razy, śpiewała ile sił w płucach i bez playbacku bo zadyszkę było słychać, niespodziewane przerwy dla publiczności i ogólnie klasa sama w sobie. Nic tylko podziwiać jej kreacje, siłę i fakt, że w wieku 72 lat nadal występuje na scenie. Byłyśmy z Hanią naprawdę pełne podziwu.

 

 

 

Maryla

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s