Inna planeta

Wreszcie i chrzestna dotarła, ze swoimi szalonymi pomysłami i z energią która zawsze jej towarzyszy. Ostatnio przebierała się za Pipi, tym razem postanowiła uszyć swojemu psu kubraczek na podobieństwo Chase’a z Psiego patrolu. Ponieważ w tej tematyce były wszystkie prezenty, a nasz smyk lubi tę bajkę. Uszyty kubraczek nawet dało się psu założyć, ale na czapkę zareagował odmownie. I tak dres z bohaterami, poduszka, koszulka i dwa auta z psiakami w środku zrobiły większe wrażenie na Małym, niż żywy pies, którego jednak się obawiał. Tym bardziej, że ten co chwilę próbował go polizać po twarzy. Ogólnie zabaw była masa, podjadania smakołyków też. My sobie pogadaliśmy z dawno niewidzianymi gośćmi i tym optymistycznym akcentem zakończyliśmy świętowanie urodzin. Na trzecie miał trzy imprezy, na czwarte cztery, a na piąte chyba wyjedziemy bo choć lubię spotkania i świętowanie, to pięciu już nie pociągnę 😉

 

 

 

rose

 

 

 

 

Zwłaszcza, że zbiegło się to świętowanie z moimi imieninami. I już dla spokojności i po porządku, dopiero co odzyskanym w domu, zaprosiłam rodzinkę do kawiarni na desery. A dziś wnuczek spędził popołudnie u dziadków, byśmy mogli wyjść z tej okazji wspólnie do kina. Obejrzeć „Planetę singli 2” wraz z Hanią, Anią i Kasią. Bluberka z racji pracowitego weekendu dotrzeć nie mogła, a Edytę odwiedzili niezapowiedziani goście i w ostatniej chwili musiała odwołać filmowe wyjście. Z jednej strony można powiedzieć, że nie miała czego żałować. Bo druga część nie tak fajna, jak pierwsza. Ale mimo wszystko dla mnie była to miła dla oka i ducha opowieść. Trochę w świątecznym klimacie, z humorem, romantycznym wątkiem i z pobocznymi, które momentami wzruszały. Na zapowiedzianą część trzecią na pewno się wybierzemy, choć przyjdzie na nią poczekać do lutego. 

 

Tymczasem powracamy na naszą planetę. Lekarskie wizyty zaliczone, alergolog potwierdził poprawę stanu smyka, dentystka sprawiła mu masę radości. Nazywając Małego pilotem, który sam może lecieć fotelem w górę i w dół, nalewać sobie wodę do płukania i zapalać światło nad głową. Podejście do dziecka miała rewelacyjne i myślę, że dzięki niej nie zrazi się na przyszłość do dentystycznych wizyt. U mnie, odpukać, też poprawa. Asekuracyjnie trochę żelaza, a w zapasie lek przeciwzapalny w razie gdyby kolano jeszcze chciało fikać. Mam nadzieję, że pozostanie jednak przy fikaniu w tradycyjnym wymiarze. Byłabym wdzięczna.

Wdzięczna jestem również za zaangażowanie w zbiórkę na kiermasz, trwa etap odbierania rzeczy od dziewczyn. Jutro specjalnie na tę okoliczność przybywa Bluberka i musimy się rano złapać na mieście, żeby zdążyć przed jej pracą. Wcześniej Edyta dostarczy swoje skarby i załapie się u mnie na herbatkę. Dziś ruszam do Hani, a w środę spotkanie z Moniką. W tym momencie pani podjeżdża właśnie do spółdzielni mieszkaniowej po odbiór rzeczy od Kamili i jej znajomych. A mi serce rośnie 🙂

 

 

 

na planecie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s