Gdyby kózka nie skakała

Ortopeda stwierdził iż przebyłam zapalenie kaletki i że jakiś płyn maziowy się zebrał przy kłykciu kości piszczelowej. Cokolwiek to znaczy. Przebyłam owo coś boleśnie, ale nieświadomie, że to to. Na dokładkę dobrze, że nie przestałam ćwiczyć. Jak się okazuje ćwiczyć powinnam, zwłaszcza na rowerze i orbitreku. Mam zrezygnować jedynie z podnoszenia ciężarów nogami, z ugięcia do całkowitego wyprostu kolan. Ponoć i dla zdrowego kolana nie jest to wskazane. Ugięcie ma być max 45 stopni, o czym poinformuję trenera w poniedziałek. 

Zbliżają się kolejne pomiary, ale nie przykładam do nich zbyt wielkiej wagi. Bez względu na wagę. W końcu nie tylko po to ćwiczę, ale też by się wzmocnić i polepszyć kondycję. Która po 4 latach ruchu głównie domowo-spacerowego, mocno kuleje. Nie byłabym w stanie dobiec do autobusu, choć na szczęście kolano prawie sprawne. Na tyle, że i obcasy mogę nosić, co od czasu do czasu uskuteczniam. Bardzo dawno nie zakładałam obcasów, właściwie od lat. Kiedyś nosiłam do spódnic i sukienek w pracy, albo do damskich garniturów czy dżinsów na luźne piątki. Teraz tylko na okazje, do kina, na tańce, czy na spotkanie z dziewczynami, żeby poczuć się odświętniej i bardziej kobieco. 

Nawet na wczorajsze, krótkie spotkanie z koleżanką, która zawsze pięknie wygląda. Jest ładnie ubrana, umalowana i prosto od fryzjerki, u której się spotkałyśmy. Myślę, że to trochę na przekór wszystkiemu co się u niej dzieje. By rozwód, walka o alimenty i opiekę nad dzieckiem nie załamały jej całkowicie. Już i tak z nerwów chudzinka się z niej zrobiła, a zbytnia utrata kilogramów też nie bywa wskazana..

Idąc tym tropem na rodzinnym obiedzie nie ograniczałam się przesadnie, ale podzieliłam porcją z Mamą, a tak obie wyszłyśmy objedzone jak smoki. Jeszcze imieninowy deser Męża i kolację miałam z głowy. Chyba, że zaliczę do niej lampkę likieru wypitego pod oglądany wieczorem film. Miało być piwko na trawienie, ale jakoś mi kompletnie nie smakowało. Na dziś jajecznica, zupa pieczarkowa na obiad, a później tosty z mozzarelką i pomidorem, w piekarniku. W ramach aktywności fizycznej sterta prasowania i długi spacer leśny, po obiedzie. A potem czas start w nowy tydzień, w zmienionym czasie i jak się domyślam, bez zmienionego tempa 😉 


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s