W żywiole

Czary zadziałały i większa część planów doszła do skutku.. Emocji i przeżyć masa. A to z racji Festiwalu Czytania, który kolejny rok cieszy artystyczną część mej duszy. Jakże cudownie posłuchać czytania i zobaczyć na własne oczy znanych aktorów. Dołączyć autografy do kolekcji i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia z tymi sławnymi postaciami. Jestem po brzegi naładowana pozytywną energią i radochy miałam masę.

W sobotę, wraz z Kasią, wysłuchałyśmy wywiadu z Jerzym Trelą, w którym opowiadał o teatrze w czasach powojennych, o problemach z cenzurą i trudnościach z wystawianiem sztuk w kraju. Bardzo ciekawy wywiad. Później czytanie w wykonaniu Wojciecha Pszoniaka, człowieka o dużej energii i sympatycznej powierzchowności. Choć jeszcze większą energię i ogrom humoru można było czerpać z występu Jacka Fedorowicza (na który dotarła też Sylwia). Niesamowity satyryk, mistrz ciętego słowa potrafiący z każdej sytuacji wyczarować coś zabawnego. Wspominał rolę w filmie „Nie ma róży bez ognia”, do którego współtworzył scenariusz wraz z Bareją. Barwnie opowiadał jak wyszukał sobie żonę wśród zdjęć z podań do szkoły plastycznej. Ach w ogóle gdyby nie okrojony czas to rozbawiałby publiczność dalej i szkoda, że nie miał takiej możliwości. Postanowiłam nadrobić niedopatrzenie i skoro nie można było dłużej posłuchać, z chęcią poczytam każdą książkę, którą wydał. 

 

 

 

fcz

 

 

 

Kursowałam do Książnicy po kilka razy, bo wiadomo i w domu człek chciał pobyć i spędzić czas z dzieckiem. Ale i tu udało się zrealizować plan wspólnego wyjścia do kina. Mały był pierwszy raz, dostał dyplom i w ogóle impreza w kinie rozkręcona na maxa. Dmuchany zamek, wata cukrowa, malowanie buziek i balonowe zwierzaki. Oczywiście popcorn (droższy od ceny biletu, paranoja) no i danie głównie – bajka na wielgachnym ekranie. Szał ciał.

Mały wychodzić nie chciał i choć z jednej strony fajnie, że miał tyle atrakcji, to z drugiej może pomyśleć, że zawsze tak jest w kinie 😉 Przed seansem podjechałam zobaczyć Izabelę Dąbrowską, którą dopiero co oglądałam w „Białej sukience”. A po kinie głosowanie w wyborach i kolejna podróż do Książnicy. Podczas której posłuchałam dialogu profesora Bralczyka z Michałem Ogórkiem i wybrałam się do sali, gdzie Cezary Kosiński czytał fragmenty książek Dukaja. Miałam jeszcze chęć na wspomnienia o Wiesławie Michnikowskim, ale że Tata nie odzyskał swego auta, to połączyliśmy przyjemne z pożytecznym i odwiedziliśmy z Małym dziadków. Wróciłam bez auta ale z poczuciem, że ten weekend był po brzegi wypełniony tym, co dla mnie najlepsze 🙂 

 

 

 

FC

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s