Filmowo

Nowy tydzień, prócz ćwiczeń i codziennych obowiązków rozpoczął się filmowymi wieczorami. Nadrabiamy filmy z listy, do której dodałam też „Kler” obejrzany w kinie z dziewczynami.

Poruszył mnie ten film bardzo i przeżywam do tej pory. Wiem, że pokazano tu wszystkie wypaczenia i że taka kumulacja była celowa. Patologia na najwyższym poziomie, krzywdzenie bezbronnych dzieci, wykorzystywanie stanowisk, alkoholizm, strach, pogoń za pieniądzem, korupcja. Mam świadomość, że takie rzeczy dzieją się i wśród ludzi, którzy powinni nieść dobre słowo, pomoc i mieć czysty rachunek sumienia. Ale wierzę, że i tych pozytywnych postaci w kościele nie brakuje.

Film jest mocny, gra aktorska na wysokim poziomie, szokujące sceny, aż w sali zapadała cisza pełna grozy. Szkoda tylko, że nie wszyscy tę ciszę szanowali. Znalazły się niedaleko nas dwie dziewczyny, chrupiące popcorn, bawiące się telefonem, który raził w oczy i komentujące każdy kadr. Brak kultury i szacunku dla pozostałych i jakże były zdziwione, gdy zwrócono im uwagę.

 

Obejrzałam też „Na plaży Chesil” , film dla wrażliwych i dla cierpliwych jednocześnie. Nie był zły, miał dobry klimat ale sądzę, że książka o wiele lepiej oddała rozważania i emocje głównych bohaterów. Nadrobiliśmy animację „Hotel Transylwania 3”, która już tak nie bawiła jak jedynka czy dwójka, mimo prób zaskoczenia nowymi, całkiem fajnymi efektami. A może to my wyrastamy już z bajek? Jest jeszcze szansa, że odnajdziemy radość z kreskówek chodząc z Małym do kina. 

Złapałam wreszcie mrocznego „Doriana Gray’a” i dla relaksu francuską komedię „Nasze najlepsze wesele” . Po twórcach „Nietykalnych” spodziewałam się wprawdzie więcej, ale nie było źle, humor momentami czarny (z powiedzenia), film sympatyczny, trochę zwrotów akcji (czasem przewidywalnych) i ogólnie mocne 6,5/10. Idąc za ciosem włączyłam więcej francuskich filmów, „Moje życie to nie komedia romantyczna”, kontrowersyjna „Miłość na żądanie” i „Mój kawałek tortu”. 

 

 

 


 

Poza filmami, prace domowe, walka o sprawne kolano, wizyta u rodziców i ustalony wreszcie termin wizyty u pediatry. Tak asekuracyjnie, bo niby nic się nie dzieje ale jednak fioletowe podkówki nie znikają. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s