Przedszkolanka

Ćwiczę intensywnie, korzystam z tego ostatniego miesiąca ile wlezie. Ostatnio codziennie, dziś z przerwą na wizytę w laboratorium. 20 osób w kolejce, czekania na 1,5 godziny. Ale się zawzięłam póki jestem zdrowa, żelazo zakończone i najlepszy czas na badanie. 

Odwiedziłam Monikę niosąc prezent na 1 urodziny jej drugiego synka. Nie wiem jak ona to robi, że zawsze ma ciasto upieczone, dzieci ogarnięte, ładne pazurki i makijaż zrobiony od samego rana. Niesamowita jest.. 


Ja dziś natomiast bez manicure’u i w luźnych ciuchach robiłam za pomoc przedszkolankom. Jechaliśmy z naszymi maluchami autobusem na festyn w Straży Granicznej. Zawsze chciałam przeżyć z Małym taką wyprawę z przedszkola (że o pociągowej, nie wspomnę). Zobaczyć jak się zachowuje (choć przy mnie pewnie będzie trochę inaczej) i jaką ma radość z wyjazdu. 24 dzieci, dwie nauczycielki i cztery mamy do pomocy. Oj działo się 🙂 

Każda z nas miała do pilnowania czwórkę szkrabów, na które non stop trzeba było mieć oko. U mnie syn, Tadziu i dwie dziewczynki. Z czego jedna spokojna i grzeczna, a druga ruchliwa i mało słuchająca się, więc łatwo nie było. Emocji i radości masa, ale i stres żeby nikomu się nic nie stało przy wsiadaniu do autobusu, czy przechodzeniu przez ulicę. Do tego pomoc w łazience, przy zakładaniu kamizelek, ubieraniu i pilnowanie całej ferajny żeby trzymała się razem. Sam festyn świetny dla takich maluchów. Mogli wsiadać do samochodów wojskowych i policyjnych, oglądać pokaz robotów rozbrajających zostawiony na lotnisku bagaż. Występ psów węszących przemyty i posłuchać orkiestry dętej, grającej life. Na przekąskę miała być grochówka, ale większe wzięcie miał świeży chleb, którego zeszło kilka bochenków. Maluchy dostały pamiątkowe pseudo paszporty, robiły odciski palców i załapały się na odblaskowe breloczki.

 

 

 

graniczna

 

 

 

Na powrocie, już ze zmęczenia część zasnęła w autobusie. I szczerze, ja też byłam padnięta. Wielki podziw dla przedszkolanek za ogarnianie każdego dnia takiej ekipy, pełnej energii, skaczącej, rozgadanej, czasem krzyczącej, płaczącej albo rozrabiającej. Tak czy siak, wycieczka wszystkim się podobała i myślę, że jeszcze kiedyś mogłabym się pisać na takie przeżycia. Ale na dłuższą metę chyba nie dałabym rady być przedszkolanką ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s