Ogrzać się

Spokój był i się zmył. Huragany jakieś przybyły, kwiaty szarpią na balkonie, kaptury z głów zrywają i dziecię muszę mocno za rękę trzymać żeby mi go wiatr nie poderwał. Ojj żeby tylko ta pogoda do kolejnego weekendu się uspokoiła, bo plany wielkie i też od niej zależy realizacja.

Z nowym miesiącem nowe wyzwania. Pomiary na ćwiczeniach porobione i choć waga tylko drgnęła, to prawie kilogram tłuszczyku ubyło! Na razie równoważy się to z mięśniami, które przybyły, ale mam już podniesione obciążenia i zwiększoną ilość rowerka to i waga w dół się ruszy. Niestety zła wiadomość jest taka, że zamykają nam fitness. Treningi będą tylko do końca miesiąca i finito. Ludzie załamani, ja też. Wreszcie się zmobilizowałam, powoli widać efekty w dopinających się spodniach. Marzyła mi się lepsza kondycja, polepszenie sylwetki i ogólne wzmocnienie. No cóż. Pozostaje szukać alternatywy. Razem z poznaną tam koleżanką-Edytą chcemy rozejrzeć się w innych klubach, choć tak fajnych ustawień już raczej nie znajdziemy. 

Pozostaje wycisnąć z tego miesiąca ile się da, zwiększyć częstotliwość zajęć i zamiast co drugi dzień (z myślą rozłożenia sił na cały rok) chodzić codziennie.

Po prysznicu udałam się na masaż, który cuda czyni z moimi plecami.. Ale dziś trudniej było się zrelaksować bo całą sesję debatowałam z fizjoterapeutą o zamykanym klubie. On też chciał się na ćwiczenia zapisać, a tu mu przed nosem zamykają. Nie zdążył.. Za to zdążył obejrzeć moje kolano. Choć obejrzeć to za dużo powiedziane (jest prawie niewidomy, domyślam się że widzi tylko ogólne kształty), raczej wyczuć przyczepy i ścięgna. Stwierdził, że ten ból to stan zapalny kłykcia kości piszczelowej. Dlatego czuję go tylko jak schodzę i wchodzę po schodach. Jak idę po prostej drodze, czy nawet gdy zginam nogę bez obciążenia, bólu nie ma. Załapałam się dzięki tym moim debatom na darmową krioterapię bolącego miejsca. A jutro pójdę na laser, koszt tylko 10 zł ale jeśli ma pomóc to może uniknę czekania trzy miesiące na wizytę do ortopedy, proszenia o skierowanie na prześwietlenie i kolejnych miesięcy w bólu by dotrwać do jakiegoś leczenia na nfz. 

I tak to właśnie jest, kiedy już jedno uda się wyprowadzić na prostą, to inne się sypie. Idę na herbatę i po gorącym prysznicu i ogrzewaniu pleców pod lampą ze światłem czerwonym popatrzę sobie jeszcze na ogień z kominka u Zosi.. Z braku kominka tylko to zostaje 😉 

 

 

 

ogrzewam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s