Nareszcie

Masażysta znaleziony i nawet jest szansa załapać się na jesienne promocje, kwestia tylko ustalenia terminów w gabinecie. Miałabym bardzo blisko i po drodze z przedszkola, więc układ w sam raz. Od nowego tygodnia będę wydzwaniać i oby jak najszybciej mnie przyjęli.

Koleżanka natomiast miała wizytę refleksoterapeuty, przy okazji stawiania jej mamy na nogi. Ponoć cuda działa masaż i leczniczy ucisk stóp, część terapeutyczna jest w stanie wychwycić choroby w całym ciele. Nawet z dwuletnim wyprzedzeniem. „Nie ma bólu w ciele człowieka, który nie istniałby w stopach i który nie odpowiadałby za rozregulowaną pracę ciała zanim pojawi się nazwa choroby”. No proszę.. Nie powiem, przydałoby się i to, ale nie wszystko na raz. 

 

Udało mi się wreszcie spotkać z Moniką, na dłuugi spacer, jeszcze w ciepełku i przed wczorajszym huraganem. Pogadałyśmy o zaległych sprawach, o naszych synach, przedszkolach i ciągłych przeziębieniach. Marzy jej się remont w mieszkaniu, ale tyle wydatków, zabieganie i praca jej męża nie sprzyjają rewolucjom domowym. U nas też jeszcze kuchnia do malowania czeka na właściwy moment. Za to piwnica doczekała się generalnego sprzątania. Po dwóch latach wiszenia na olx, sprzedaliśmy nareszcie akwarium! Wraz z tym 112 litrowym baniakiem zniknęły też wiadra ze żwirem, piaskiem, wielki filtr, wszelkie rurki, pokrywa, żarówy, termometry, zasilacze, kable i itp. Wystawiliśmy i wózek Małego za drzwi, choć z sentymentem. Ale, że na sam koniec poszły resory, coś tam się urwało, odpadło, to nie było sensu ani trzymanie tegoż, ani sprzedaż. Za to nastał ład i porządek – no prawie. Nie licząc kartonów z zabawkami, pojemników z farbami, pędzli i innych remontowych resztek. Oraz masy reklamówek z ubraniami, z których wyrósł już nasz smyk, a które (z nadzieją) czekają na przekazanie ich mojemu Bratu.

Chłopaki odkurzyli mieszkanie, powycierałam kurze, a dziś wzięło mnie na sprzątanie łazienki i kuchni. Ale nie tak po łebkach, tylko z pucowaniem dogłębnym. Z szorowaniem frontów szafek, piekarnika i kafelków na ścianie. Wcześniej jeszcze gotowanie obiadu z dwóch dań. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt iż wczoraj zrobiłam manicure. Ale cóż.. porządek w domu wymaga poświęceń 😉

 

 

 

home

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s