Cenny czas

Słoneczne dni były i się zmyły, ale i deszcz się przyda, niezaprzeczalnie.. Byle nie na weekend. Wystarczy domowego uziemienia, gdyż jak wiadomo w czasie deszczu dzieci się nudzą. A jak się nudzą, to trzeba włączyć tryb kreatywny. Idą w ruch puzzle, plastelinki, klocki, domino, wyścigi samochodowe, piłka i co mnie cieszy – gry planszowe. Że o grze karcianej w wojnę nie wspomnę. Zwłaszcza, że nasz smyk wygrywa prawie raz za razem i to bez kantowania.


Póki jeszcze się nie rozpadało złapałam z nim plac zabaw, jakieś małe zakupy, odwiedziliśmy dziadków, którzy wrócili znad jeziora. Wydrukowałam bilet na Męskie Granie (jupi!). I trochę, przy pomocy bajek, nagotowałam zapasów obiadowych. Tłumaczyłam Małemu, że muszę zająć się domem, że naczynia trzeba umyć, pranie zrobić. I dziś w nocy, przy czytaniu książki pani Gargaś („A między nami wspomnienia”) mną tąpnęło. Łzy lały mi się strumieniami. Matka traci tam dziecko. Dotarło do mnie, że porządki i wieczne ogarnianie przestrzeni nie są warte poświęcania im zbyt dużej ilości czasu. Że najważniejszy jest czas dla synka. Zabawa z nim, rozmowy, gilgotki, śmiechy i dbanie o to, by zawsze czuł się kochany i rozumiany. Bałagan poczeka. Kiedyś chrzestna Małego powiedziała, że jej syn poszedł już na studia, ciągle nie ma go w domu, a ona ma masę czasu na sprzątnie. Może sprzątać od południa do wieczora, codziennie. Czysto u niej idealnie i cóż z tego. Oddałaby wiele, by wróciły tamte chwile gdy syn był malutki, gdy się do niej tulił i chciał się wspólnie bawić.


Tak właśnie. Teraz jest nasz czas. Jeszcze kilka lat i Mały nie będzie chciał się bawić z nami. Będzie wolał kumpli i latanie z nimi po podwórku. Pomijając nos w grach komputerowych, tabletach, telefonach itp. od których trzeba będzie go pewnie odciągać.

Chciałabym by lubił z nami wyjeżdżać, by wolał plener niż siedzenie przed ekranem. A może nawet jakiś wspólny wypad na koncert, choć jeszcze nie wiadomo jaki rodzaj muzyki wpadnie mu w ucho.. U mnie ostatnio w towarzystwie Korteza, Zalewskiego i Podsiadło zagościł Limboski. I jeśli się uda, to i jego niedługo usłyszę w wersji koncertowej. Już za chwileczkę, już za momencik.. W środku już wszystko tańczy 🙂

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s