Czas na grilla

Okulistka stwierdziła, że oczyska mam zdrowe, jedynie mały problem ze zbieżnością. Zbieżność ową mam trenować wędrując wzrokiem za zbliżającym się palcem. Hm. A tak nie lubię robić zeza 😉 Cóż zrobić, trza robić.

 

Rocznicę ślubu spędziliśmy przy najpyszniejszych w mieście plackach ziemniaczanych. Może mało romantyczne danie, ale za to z jakim smakiem. I z plusem dla lokalu, który wydzielił część do zabawy dla dzieci. Dzięki czemu można w ogóle coś zjeść i w miarę spokojnie. 

A w moje urodziny przedszkolny festyn sprezentował mi zabawę. Gdzie radość dziecka była równie cenna, jak moja. Jak Mały wlazł na dmuchany zamek, tak przez dwie godziny nie dało się go wyciągnąć. Pierwszy raz się odważył i widzę, że będzie to jego ulubione szaleństwo. Nasze trochę mniej, bo jakoś te skoki momentami kontuzyjne. A to dziecięciu ktoś na głowę nadepnie, a to w podskoku poobija. Ale, że skarg nie było. Niech skacze. 

 

Po tych skokach Mężu zabrał go na kolację, a ja mogłam odetchnąć u Hani na pogaduchach i ustalaniu szczegółów odnośnie naszego grillowego wyjazdu. Pierwszy raz udało się połączyć spotkanie rodzinne z dziewczynami. Wyjechałyśmy na dwa auta, rodzice i brat z Anią byli już nad jeziorem. My zabraliśmy Kasię, a Sylwia z synem przywieźli Hanię i jej córkę. I tak we 12 osób, przy łączonych stołach i kombinowanych krzesłach z różnej parafii, zasiedliśmy sobie, po uprzednim plażowaniu nad wodą. Pogoda dopisała, choć obawiałam się, że może spaść deszcz. Było gorąco, ale pochmurno. Słońce na szczęście co jakiś czas prześwitywało przez chmury. Maluchy mogły się bawić i w wodzie i na kocu, ze swoimi plecakami pełnymi różności. Mężu dzielnie walczył przy dwóch grillach, a wałówki było tyle, że i na dwie imprezy by wystarczyło (co chyba wykorzystam na spotkanie z Moniką). Moi rodzice dopiero poznali Hanię, która jak się jakiś czas temu okazało, jest siostrą ich sąsiadki (ten świat jest naprawdę mały). Spędziliśmy w plenerze cały dzień. Był obiad, pogaduchy do wieczora, spacer na pomost i do lasu, a potem deser przy kawie, piwku i nalewce z agrestu. Dziewczynom okolica bardzo się spodobała i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się tam razem wybierzemy. 

 

 

 

od dziewczyn

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s