Wiosennie

Nareszcie, choć na jeden dzień.. Słońce, ciepło i spacer bez zmarzniętych dłoni. Niby straszą, że na chwilę. Że jeszcze wrócą przymrozki. Ale już bliżej, niż dalej. W kobiece święto załapaliśmy się jeszcze na obiad i deserowe lody u moich rodziców. A już w dzień kolejny jechaliśmy na weekend do Zosi. Zanim jednak do niej, trafiliśmy do Natalii z zaproszeniem do obejrzenia ich nowego domu. Dom na odludziu, ale przestronne pokoje, ciepła łazienka i możliwość rozbudowy piętra w pokój dla córki. Trochę mi szkoda, że się przeprowadzili, bo przy każdej wizycie u Zosi nasze spotkanie można było ustalić w kilka minut. Ulica obok to jednak bliski teren.. teraz będzie z dojazdem 10 km. Choć jest szansa, że Natalia przy okazji odwiedzin u swojej mamy znajdzie i czas na huśtawki z naszymi maluchami. Już niedługo planujemy u nich grilla, niech tylko pogoda wyklaruje się na stale pogodną.

 

Sobota u Zosi relaksująca, z porannym spacerem na rynku, pysznym obiadem i placem zabaw z Małym. A wieczorem komedia „Walentynki” i dobra książka „Jeszcze raz, Nataszo” , pochłaniająca mnie bez reszty. Mężu wyskoczył na piwko z Damianem, który już niedługo kończy remont sypialni u Zosi. A że i u nas tematy remontowe na czasie, to chłopakom zeszło na debatach do północy.. Za to w niedzielę szkoda było czasu na odsypianie. Od rana 15 na plusie, słońce w oczy, aż się człek rwał w plenery. I żadne otwarte sklepy by tego nie zmieniły. Błękit nieba, przebiśniegi w ogrodzie, rzeka w okolicy, dziecię biegające ze śmiechem i cenne chwile po jesienno-zimowej aurze.

 

 

 

nad rzeką

 

 

Aż szkoda było skracać ten dzień powrotem do domu, dlatego przedłużyliśmy weekend i dotarliśmy poniedziałkowo. Można powiedzieć, że od jednej babci do drugiej. Tylko torby rozpakowane, pranie na jutro załadowane i kotlety od Zosi złapane do podgrzania Małemu. Jutro już zwyczajny, popodróżny rozkład dnia. Z porannym wstawaniem do przedszkola, praniem, zakupami i gotowaniem. Jeszcze przegląd auta, wizyta w banku, później kolejna wizyta u dentysty i odliczanie do weekendu. Nic to, byle ta wiosna już się na dobre rozgościła i zdrowie było, to damy radę. 

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s