Wyjątkowy

Niedzielny obiad full wypas, na dokładkę dostaliśmy wałówkę na wynos. Kotletów i pieczonego kurczaka wystarczy na kolejne pięć obiadów. Pogaduchy z ciocią całkiem sympatyczne, jedynie Mały zestresowany za sprawą ciotkowego kota błękitnego. Tośka miała chęć do zabawy, wyciągając przy tym pazurki wzbudzające respekt. Małe to to było, cudne, pluszowe w dotyku, a takie zadziorne. 


Potem rozkręcił się nowy tydzień, ze sprawami bankowymi – musiałam zamknąć konto, z racji obecnego braku regularnych wpływów (na szczęście są już opcje bezkosztowe i bezwpłatowe). Ze sprzedażą starego telefonu, wystawieniem za dużych butów na olx. I pisaniem referencji dla samej siebie, coby były dyrek nie musiał się głowić. Mówił, że coś tam jeszcze od siebie dopisze pozytywnego, ale znając go, nie będzie miał na to czasu. Niby nie mam się z czego cieszyć, dołączając do grona bezrobotnych, ale czuję się lekka jak piórko z myślą, że nie muszę wracać do tej firmy. Zresztą pocieszyła mnie koleżanka (której podziękowano tuż po macierzyńskim, a miesiąc przede mną) chwaląc się, że znalazła pracę i to dobrze płatną. Może teraz właśnie jest dobry czas dla inżynierów i technologów..

 

Synek dokłada radości, kiedy zdrowy i bierze udział w występach przed dziadkami. Nie ma już tremy, recytuje wiersze, śpiewa i tupie nogą do rytmu. Tyle już rozumie, ciągle uczy się czegoś nowego. Czasem bywa chumorzasty, ale w większości jest uśmiechnięty, ma energię i przytulas z niego ogromny. Kiedy obejmuje mnie z całej siły ze słowami „mamunia moja kochana” to serducho mięknie jak wosk. Potrafi się sam ubrać, trochę umyć zęby, zjeść bez karmienia i pobawić się zabawkami, dłużej niż ostatnio. Układa puzzle dla 4 latków, z 60 elementów, bez patrzenia na obrazek. Lubi rysować, malować i lepić ciastolinę. Zaczął się też etap gier planszowych, pionków, rzucania kostką, liczenia pól i poznawania reguł gry. Aż niesamowite, jak rośnie i jak szybko się rozwija taki szkrabek. Gdy oglądam zdjęcia czy filmy, gdy tylko leżał, machał nogami i gaworzył, to wierzyć się nie chce, że już taki duży ten nasz przedszkolak. Dla nas zawsze będzie wyjątkowy i kochany najbardziej na świecie 🙂

 

A że dziś dzień z tych bardziej kochanych, to i walentynki do przedszkola rysowaliśmy. I w ramach kolorystyki sercowej, w czerwonych ubraniach wszystkie maluchy przyszły ubrane. Wracałam po odprowadzeniu syna zmarznięta, a tu Mężu mój powitał mnie kwiatową niespodzianką zatkniętą przy skrzynce pocztowej i przy drzwiach do mieszkania. Robiąc przedsmak bukietowi róż, perfumom i rozgrzewającym porannym buziakom. Bez tej otoczki też jest moim wyjątkowym mężczyzną. Na lepsze dni i gorsze, na złe, dobre i zwyczajnie niezwyczajne…

 

 

 

wyjątkowy..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s