Płomiennie

Po dłuższym zastoju w domowych odwiedzinach, teraz mamy hurt i to na dodatek spieszyć się trzeba, żeby gości nie zastał sypiący się na głowę kolejny sufit. W poniedziałek, po trzech miesiąca umawiania się, wreszcie dotarła do nas chrzestna Małego. Lodówkę miałam jeszcze pełną po weekendzie, więc było czym częstować, a i ciasta jeszcze Mężu dowiózł od Zosi. Po pracy człek głodny, to ciocia mogła się najeść do syta. Potem pobawić z chrześniakiem i nagadać z nami. W kolejny dzień byłam umówiona z Mamą na występny jej znajomej tancerki. W ramach spotkania seniorów – nazwa zdecydowanie na wyrost, gdyż owe seniorki mogłyby energią obdzielić niejednego młodego, leżącego przed tv, czy z nosem w telefonie – załapałyśmy się na tańce i śpiewy z przytupem, łącznie z can canem i ognistym podmuchem. 

 

 

 

płomiennie

 

 

 

Po części artystycznej miałam wieczorem część przedszkolną, gdzie na zebraniu omawiano wyniki naszych pociech. Postępy widać i bez zebrania, ale dobrze było poczytać jak postrzega dzieci kadra nauczycielska. Mały super się rozwija, wiele już umie i tylko jedno zastrzeżenie było.. że źle znosi krytykę. A któż ją lubi, prawdaż? W każdym razie musimy wzmacniać jego pewność siebie, ale jednocześnie nie chwalić za dużo. Choć chyba w domu raczej nie przesadzamy w żadną stronę. Jak narozrabia to tłumaczymy, że coś zrobił źle.. A jak np rysuje od niechcenia same kreski, bez ładu i składu, to też nie piejemy nad tym z zachwytu tylko namawiamy by się trochę postarał. Oczywiście nie musi być od razu Picasso i radosna twórczość jest mile widziana. Ale wiemy ile już potrafi narysować sam z siebie i to można wtedy podziwiać. 

 

W ramach relaksu i babskich spotkań wybrałam się z dziewczynami do kina na „Podatek od miłości”. Wyrobiłyśmy się wcześniej, więc najpierw pogaduchy, herbata i ciacho w kawiarni, dopiero potem film. I choć szału nie zrobił, bo produkcja raczej średnia, to fajnie było wyskoczyć i oderwać się od domowej codzienności. Na weekend, przy dobrych układach zdrowotnych spotkanie z Moniką, jej mężem i dziećmi, a w następnym tygodniu z Sylwią, której smyk też już zdrowieje. Normalnie drzwi się nie domykają ostatnio i niezmiennie mnie to raduje.

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s