Nie Mikro, a makro

Nie ma to jak po domowym spa ruszyć znowu w kierat, do (nie)ulubionego mopa i odkurzacza. Do płynów, ścierek i wszystkiego, co ma stworzyć ład i porządek. Oczywiście kosztem sił i nadwyrężonej ręki. Ale nadal stwierdzam, że warto. Że gdyby nie to, to zasypałoby nas w tym remontowym chaosie. Pył, krople farby, resztki taśm. Nic to, jeszcze trochę, jeszcze zacisnąć zęby, wyżyć się na zakupach, na bałaganie, wśród garów.

A potem wskoczyć w kieckę, pomalować rzęsy i na przekór bezwładności i temu, że koleżanka nie mogła się wybrać, iść. Iść na relaks muzyczny, na wspaniałe doznania, na ciarki po plecach i odlotowe przeżycie. Iść na świetny koncert Mikromusic 🙂 Byłam sama wśród tłumów, ale nie czułam się samotna. Nie tak, jak ze 14 lat temu na koncercie Madonny w Berlinie. Tu było bardziej swojsko i klimatycznie. Natalia Grosiak czarowała pięknym głosem i między piosenkami opowiadała anegdotki ze swego życia. Jedną z nich były słowa ojca do córki, który kazał jej upić swego przyszłego męża i bacznie obserwować. Wówczas dowie się, kim faktycznie jest ten człek. W praktyce wyszło tak, że pani Natalii mąż nie pije – czyli ona nie wie, z kim żyje 😉 I o tym powstała ta piosenka.. 

Koncert był i nostalgiczny i energiczny, przypomniałam sobie, jak bardzo lubię dźwięki perkusji, jaką moc ma gitara i głos.. który tak naprawdę w ogóle nie potrzebował muzyki. Mega było. 

 

 

nie Mikro a makromusic

 

 

Baterie naładowane, można sobotę spędzić poza domem, by Mężu mógł działać dalej przy malowaniu. Nawybierałam się farb, a i tak kolor na ścianie wychodzi zbyt jaskrawy..albo będziemy sami mieszać, albo trzeba dać na mieszalnik. Tylko tu znowu wróżenie z kart, albo się uda, albo nie. Resztę dnia spędziłam z synkiem u rodziców, by później porwać Męża i spotkać się też z Kasią na Jarmarku bożonarodzeniowym. Mama śpiewała kolędy, synuś jechał na weneckiej karuzeli i jak co roku oglądaliśmy Mikołaja i renifery life. 

 

 

 

renek

 

 

 

A dziś, po porannych porządkach, szykujemy się na wizytę cioci Teresy, nie była u nas ze dwa lata, to czas nadrobić. Szkoda tylko, że jeszcze w takim bałaganie i bez zasłon. Ale fajne spotkanie zawsze mile widziane, nawet przy jednej żarówce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s