Ciepło

Nie ma to, jak wysiadające auto, tuż przed trasą nad jezioro.. kiedy to wreszcie robi się ciepło i już powstaje wizja koca na piasku, z widokiem na iskrzącą słońcem wodę.. A tu alternator pada całkowicie i w moment wysiada akumulator. Pozbawia mnie wspomagania kierownicy, po kolei świecą się kontrolki i stres sięga zenitu, bo do domu został kilometr, a auto bez litości odmawia współpracy. Na szczęście stanęło tuż przed światłami wielkiego skrzyżowania i w niedalekiej odległości od mechanika. Holowanie i radość wielka, że prócz prawie pełnoletniego auta, jest jeszcze mężowe. Mniejsze, o niewielkiej mocy, głównie na dojazdy do pracy. Ale grunt, że na chodzie.

 

Pojechaliśmy więc, koc był, słońce, plaża, gitara i kąpiele – po kolana. Żeby przez całe wakacje woda nie zdążyła się zagrzać w jeziorze toż to nie do pojęcia.. Na szczęście my zdążyliśmy się jeszcze trochę powygrzewać.. Miałam trochę czasu na książki (tym razem wybrałam same letnie, polskich autorek), na pogaduchy z Sylwią i Anią. Spotkaliśmy się też z Agą, u której niedawno byliśmy na weselu i tu niespodzianka, bo maleństwo w niej już pięciomiesięczne i w okolicy świąt powiększy się im rodzina 🙂 Gratulacje złożone, potem grillowanie w cieniu drzew, z rodzicami, chłodzone napoje i plener do wieczora.. Łatwiej się wracało, ze świadomością, że od środy pogorszenie pogody. Choć mam nadzieję, że biwakującym jeszcze słońce przyświeci i tak pięknie rozświetli wodę w jeziorze…

 

 

 

 

woda cud

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s