Trójmiasto i niespodzianki

Do domu wreszcie wrócili, po wojażach niesamowitych, przeplatanych słońcem, deszczem, zwiedzaniem Sopotu, Gdańska i Malborka. Oraz przesympatycznymi spotkaniami! Zapoznaliśmy się z Bożenką i jej pociechami, co było nie lada gratką 🙂 I na dokładkę Beata z Danii wraz z mężem zawitała do Sopotu! Nie zaplanowane to było przez nas spotkanie, zupełna niespodzianka i całkowity zbieg okoliczności. Gdyby człek ustawiał się wcześniej, to pewnie by tak idealnie z datą nie trafił.

W trasę ruszyliśmy od Zosi, jakoś tak od niej wszędzie jest bliżej i już wiemy, że 4-5 godzin Mały da radę w podróży wytrwać. Gorzej z nami, kiedy w tym czasie trzeba 4 razy szukać postoju na siku, a dziecię zasypia 60 km przed celem, zamiast dać nam trochę ciszy i spokoju 300 km wcześniej 😉 Nic to, dobrze było. Sopot przywitał nas wprawdzie pochmurnym niebem, ale przynajmniej nie padało, tak jak to później było. Babki nad morzem zrobione, spacer na sopocki Monciak zaliczony kilka razy. Bo oczywiście tam podobało mi się najbardziej, jak chyba większości turystom. Gorzej jak w połowie pobytu owych turystów dopada deszcz, ale na szczęście przed nim zdążyliśmy spotkać się Bożenką na smakołykach w Kropce. Przyjechała z dziecięciami rowerem, cała trójka sympatyczna i rozmawiało nam się, jakbyśmy się sto lat znali. Czasem tak jest, że od razu wyczuwa się dobrą duszę. Deszcz nas wprawdzie wygonił i wieczorowa już pora, ale spędziliśmy miły czas na pogaduchach w towarzystwie Wąsów 🙂

Później deszcz rozsiadł się na całego, lało tak, że trzeba było umykać do galerii Bałtyckiej, a wieczorem do Aquaparku. Kąpiele nad morzem mamy więc też odhaczone i to nic, że w basenie. Mały przeszczczęśliwy, a my dumni, że nauczył się pływać w dmuchanym kole i od razu bez siedzonka. Tona zdjęć i filmów uwieczniła to donośne wydarzenie.

Później uciekliśmy przed deszczem do Malborka, nie odstraszyły nas tłumy i ogromne kolejki.

Zarzuciliśmy słuchawki na uszy, Syna do wózka, żeby było łatwiej się poruszać po tym ogromnym terenie. I można było chłonąć malborski klimat i otoczenie. Zamek wspaniały! Te opowieści i historia poruszają wyobraźnię.. człek automatycznie przenosi się w dawne czasy. Można było obejrzeć różne komnaty, dawne stroje, monety, obrazy i inne dzieła sztuki..A na koniec zjeść obiad z widokiem na zamkowe mury. Świetny dzień i pozostając w tym klimacie od razu ustawiłam sobie na czytniku drugą część „Odrodzonego królestwa”, pani Cherezińskiej.

Na szczęście deszcz się nad nami zlitował i pozwolił pozwiedzać też Starówkę Gdańska. Zachwycają mnie takie miejsca, pełne pięknych zabytków, kolorowych kamieniczek, z atrakcyjną fontanną i podziwiającymi to wszystko turystami. Chłonęliśmy tę atmosferę, uwieczniałam wszystko na fotkach i szkoda tylko, że trzeba było narzucić tempo zwiedzania ze względu na ograniczenie biletem parkingowym.

Z Bożenką byłam cały czas na nadawaniu, ale że musiała pracować w trakcie swego urlopu (współczucia), to nam się już drugie spotkanie nie zgrało. Mam nadzieję, że nadrobimy u nas. Wracaliśmy więc do Sopotu, by spędzić wieczór z Beatą i jej mężem, wypić piwko w Browarze, nagadać się choć trochę i posłuchać o ich planach jeszcze szybszego zwiedzania Trójmiasta w połączeniu z koncertowym Męskim Graniem w Gdyni. Potem obowiązkowo choć jedno wejście na sopockie, wielgachne Molo i cudne widoki na mały port, na plażę i morski statek. A w dzień wyjazdu słońce i upał od rana, więc szybkie pakowanie i tempem na plażę, by złapać tę przecudną pogodę na zapas 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s