Z jeziora nach Berlin

Nie dość, że obie książki przeczytane, to i plaża była i cały dzień w Berlinie. A nie zapowiadało się.. Pierwsze dni nad jeziorem bowiem chłodne, w ciepłych bluzach i czapce na uszach dziecka. Za to plener i przy takiej pogodzie potrafi być przydatny, bo co się dotleniliśmy, to nasze. Od poniedziałku, sukcesywnie było już coraz cieplej.. Zanim się jednak słońce porządnie na niebie rozsiadło, my zasiedliśmy za kierownicą i przy wsparciu internetowych map przejechaliśmy przez samo centrum Berlina, aż do Zoo.

 

 

 

 

nach Berlin

 

 

 

 

A miasto to ogromne! Wielkie hotele, wysokie budynki, ulice nawet pięciopasmowe. Ruch w każdym miejscu, masa turystów i zatłoczone parkingi. Ja oczywiście w swoim żywiole 🙂 Dużo się tam dzieje, jest co zwiedzać, całość robi monumentalne wrażenie.. Kolorowo, choć wśród tego niemieckiego bogactwa i biedę było widać. Zdjęć natrzaskałam tyle, że bateria wysiadła, a było co fotografować.. Nawet żonglerzy wyskoczyli nam przed maskę samochodu, łapiąc się znienacka na zdjęcie. Kiedyś może jeszcze wrócimy do Berlina, pozwiedzać już typowo zabytki. Tym razem nastawieni byliśmy na zwierzaki i oczywiście ujrzenie słynnej, berlińskiej, pandy. 

 

 

 

 

berlińskie zwierzaki

 

 

 

A później radości o poranku, kiedy to człek budzi się w małym domku, niedaleko plaży i widzi za oknem słońce! Jeszcze przed śniadaniem wskakuje w strój kąpielowy, pakuje torbę plażową i leci sprintem nad wodę. Nawet udało mi się popływać, choć woda daleka jeszcze od ciepłej. Ale była już na tyle znośna, że dziecię mogło wbiegać ile chciało. Pierwsze pływanie w pontonie, wyprawa łódką pod wyspę, wieczorne ogniska, wędka z kija z prawdziwym spławikiem i „moje dzieci” – czyli koleżanki i koledzy, którzy bawili się w berka lub w chowanego. To wszystko i jeszcze trochę sprawiało, że Mały usypiał nam między 22-23,30. Potem szybko na ognisko, by pograć trochę na gitarze i potrenować przed małą publicznością. I oczywiście książki.. „Caryca” czytana przed snem, z wypiekami na twarzy i nie dająca zasnąć do 2.. Odsypianie zarwanych nocy i na plaży „Podróż”, kiedy tylko Mężuś zajmował się naszym plażowiczem. Wypoczynek przy nim jest na zmiany, bo i w piłkę trzeba pograć i latać na zawołanie do łazienki. A kiedy Rodzice świętują rocznicę ślubu, to przy stole za długo posiedzieć nie można. Ale za to można patrzeć jak maluch się cieszy, jak garnie się do dzieci i staje się coraz bardziej samodzielny. A to cenne chwile 🙂 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s