Pusto

Rozkręcił się ten tydzień dość nerwowo.. Byłyśmy z Moniką obejrzeć szkolne zaplecze dla przedszkolaków i obie, zgodnie, stwierdziłyśmy, że to jakaś porażka. Przynajmniej w tej szkole, bo może w innych jest lepiej. Jest wspólne wejście ze starszymi, krzyk na korytarzu tabunu dzieci i hałas niesamowity. Niby w salkach małe stoły i krzesła, osobna szatnia, ale jadalnia wspólna, a plac zabaw w postaci dwóch huśtawek i piaskownicy umieszczony w betonowej dziupli na tyłach szkoły. Całość wyglądała dość smętnie i to naprawdę ostateczność by oddać tam naszych synów.

Jednak co przedszkole, to przedszkole. Miałyśmy przykład w prywatnym, gdzie są przytulne kolorowe sale, masa zabawek, piękny plac zabaw podzielony dla dzieci w zależności od wieku. Wszystko dostosowane do szkrabów i przede wszystkim dookoła tylko i wyłącznie takie maluszki. Tylko ta cena zawrotna, choć i tu mimo kwoty miejsc brak.. Zajrzałam jeszcze raz do znajomej dyrektorki i powiedziała, że nas nie zostawi z niczym. Walczymy dalej o miejsce blisko nas, a w razie czego może będzie jeszcze szansa u niej, z 15 minutowym dojazdem. Dobre by było i to, ale dowiemy się o tym dopiero na początku września..


 

Na razie jednak temat przedszkola zszedł na drugi plan. Teraz najważniejsze jest zdrowie Synka, a przyszedł wreszcie czas na zrobienie mu małego zabiegu chirurgicznego. W szczegóły nie chcę się wdawać, nic poważnego się nie dzieje, ale kosmetyczny temat trzeba zrobić i nie ma zmiłuj. Jesteśmy już po badaniach, wynikach i przygotowaniu. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że dziecko trzeba zostawić na oddziale na 24 godziny. I to będzie coś zupełnie innego niż oddanie go na trzy godzinki do dziadków, czy zasypianie wieczorem przy boku Zosi. Niby mają być podane leki, jak to określił anestezjolog „ułatwiające współpracę z dzieckiem”, niby później będzie znieczulenie i zapewniają nas że synek prześpi cały czas po zabiegu. Ale weź tu się nie stresuj rodzicu. Nie myśl, jak to wszystko Synek przetrwa, nie martw się czy nie będzie mu zimno, czy nie będzie głodny. Weź jedź do pustego domu, pochowaj ubranka z torby, bo „przecież wystarczy mu tylko piżamka”. Patrz na pokój pełen zabawek i połóż się wieczorem spać bez śpiewania kołysanki, całowania i przytulania swojego największego Skarbu na świecie.. Choć to się jeszcze przetrwa, bo jest świadomość, że jutro z samego rana po niego lecimy. Najgorzej jednak, że teraz nie można być tam przy nim. Trzymać go za rękę, koić słowem i mówić, że jesteśmy blisko i że wszystko będzie dobrze. Mogliśmy tylko zapewnić, że po niego przyjedziemy, a po powrocie będziemy się przytulać bez ustanku. Tymczasem do tego powrotu trzeba zapełnić czas, każdą godzinę i minutę. I choć często narzekamy na brak tego czasu i choć możemy teraz zająć się domem, sprzątaniem, czytaniem, czy połazić po sklepach nie sprintem, a dla przyjemności. To w takiej sytuacji przyjemności w tym żadnej nie ma. Zdecydowanie lepiej nie mieć czasu, ale mieć swoje najukochańsze dziecko blisko siebie..

To będzie naprawdę długi, pusty dzień i jeszcze dłuższa noc..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s