Rozeznanie

W nowym tygodniu już się o imprezowaniu nie pamięta, teraz na głowie temat przedszkolny.. Połączyłyśmy ostatnio z Moniką spacer z odwiedzinami w najbliższych placówkach. Okazuje się, że może być duży problem z miejscem dla naszych maluchów. Z racji, że 6 latki zostają, nie zwalniają miejsc dla nowych dzieci. W jednym z przedszkoli będzie raptem 25 miejsc, w drugim tylko 9. A osiedle duże, dzieci w wieku naszych chłopaków jest full. Większość znajomych z letnich placów zabaw liczy na zapisy na ten rok. Cóż.. pozostaje złożyć papiery, jak już się pojawi informacja w elektronicznym naborze. Choć z tego co pani dyrektor słyszała, może to być i na początku kwietnia. Zanim rozpatrzą wszystkie podania, wiadomość, czy mamy przedszkole będzie w czerwcu. Potem większość placówek ma przerwę wakacyjną, więc jeśli się nie załapiemy dopiero we wrześniu będzie trzeba na hura szukać przedszkola prywatnego. A tu już kasa idzie gruba i wszystko zależy, czy będzie moja praca, czy będzie nas na to stać.. Choć bez pracy z kolei mogę zostać z dzieckiem w domu, ale przecież Syn już potrzebuje kontaktu z dziećmi, tego rozwoju przedszkolnego, nauki innej niż w domu. 

Pozostaje być dobrej myśli i po złożeniu dokumentów czekać na odpowiedź.. I ewentualnie zrobić rozeznanie, gdzie są najbliższe prywatne przedszkola i jakie mają czesne i warunki.

 

Tymczasem na pocieszenie pączek z nadzieniem toffi i drugi z budyniem. Raz na rok można. Choć i bez tych pączków mam wyrzuty, po każdym zjedzonym ciastku, czy lodach. Do wesela Agnieszki zostały raptem dwa miesiące, a same brzuszki nie wystarczą.. przynajmniej do posiadanych sukienek 😉 Oczywiście kusi zakup sukienki nowej, ale wolałabym przeznaczyć te fundusze na wiosenne czy wakacyjne wyjazdy. A taki pączek był dziś też i pocieszeniem po smutnym filmie „Lion. Droga do domu”. Przy mojej nadwrażliwości na dziecięce niedole myślałam, że nie przebrnę przez początek filmu.. Serce się ściskało na widok tego małego, zagubionego chłopca o wielkich oczach. Dobrze, że miał szansę dorastać później w pełnej rodzinie. Choć wiadomo, że najszczęśliwszy byłby we własnej.. Mimo iż odnajduje później swoją mamę, to wiadomość o setkach znikających tam dzieci, była i jest porażająca.. 

 

 

 

 

 

 

Tym bardziej docenia się własną rodzinę, wsparcie i siłę jaką dali do życia. Chciałabym byśmy i my umieli stworzyć taką dla naszego Syna. I pomagać teraz i naszym rodzicom, kiedy tylko tego potrzebują. Dziś trzeba było zawieźć Tatę po nowy materac, bo stary dodatkowo wykańczał jego kręgosłup. Jutro jadę odebrać go po rehabilitacji, przy okazji załatwiając sprawę jego popsutego telefonu. Mama zajmie się w tym czasie wnuczkiem. Ja zahaczę i o swojego lekarza, tylko kontrolnie, bo jak wiadomo że profilaktyka najlepsza, a siły i zdrowie niezbędne. Mężu też ostatnio zmęczony, po nadgodzinach, więc oboje wypatrujemy z utęsknieniem weekendu. Na razie bez planów, ale z nadzieją na choć trochę lepszą pogodę. Już wolę, żeby było chłodno, niż kiedy pada. Jak wiadomo, w czasie deszczu dzieci się nudzą, a rodzice muszą stawać na głowie w wymyślaniu atrakcji 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s