Do ludzi

Powrót do zdrowotności rozpoczęłam od całkowitej wymiany pościeli, piżam, prania oraz wymrożenia kołder i poduch na balkonie. Mróz akurat do tego idealny, ułożyłam stos na stoliku i tylko doglądałam, czy nic nie spadło. Otworzyłam okna w mieszkaniu, wywietrzyłam je porządnie, w czasie gdy wreszcie wyszliśmy na pierwszy mały spacer. Mały już się doczekać nie mógł, spotkał się z Igorem, dostał od niego słomkę z ciuchcią – wydającą dźwięki przy piciu. Ja mogłam nagadać się z Moniką, choć jeszcze trochę kaszel mi w tym przeszkadzał.. Nareszcie jest lepiej, ale witaminy i lek wykrztuśny nadal w działaniu. 


Wzięłam dzisiaj dłuższą kąpiel, zrobiłam peeling i maseczkę z białej glinki. Miałam tę chwilę dla siebie, kiedy moi panowie wybyli z domu zamontować podratowany akumulator. Po raz kolejny nie przetrwał mrozów i już nie będzie odwrotu przed kupnem nowego. Czyli szykuje się kolejny wydatek.. a skoro już przy wydatkach, zaczęłam się rozglądać za łóżkiem dla Syna. Jeszcze takim z bocznymi deskami, żeby nie wypadł, ale już na długość 160. Ceny powalające, jeśli chce się mieć łóżko wytrzymałe i dobrej jakości.. A pamiętam, jak po przeprowadzce do naszego rodzinnego mieszkania, Tata zrobił nam pierwsze łóżka z drzwi i desek starej szafy. Były tymczasowe, dopóki rodzice nie odłożyli trochę kasy i doczekaliśmy się dwupiętrowego. Biurka zresztą też nam sam zmontował, pawlacz i modne wtedy panele na ścianie w korytarzu. Kiedy mężczyzna potrafi stworzyć, czy naprawić coś własnymi rękami, wzbudza mój szacunek. Mężuś dziś na ten przykład naprawił zamek w łazience i wydobył mój kolczyk wrzucony przez dziecię do zlewu. Został okrzyknięty bohaterem domu 🙂 I zaraz dla mojego bohatera idę szykować obiad.. musi mieć dużo siły na akcję porządkową w piwnicy. Ciągle coś tam się tylko wynosi, dokłada i z dnia na dzień zaczyna się robić składowisko i bałagan. Tymczasem nadszedł dzień, gdy postanowiliśmy schować spacerówkę. Stoi nieużywana od trzech miesięcy, kurzy się tylko i wygląda na to, że maluch już nawet nie myśli poruszać się inaczej, jak na własnych nogach. Serducho mi się trochę ściska, ale cóż.. rośnie nam chłopczyk. 

 

Taka kolej rzeczy.. A co do rzeczy, to też już wyrasta -wchodzimy powoli w rozmiar 92. A pamiętam jak dopiero co było 62 i 68, a tu już trzeba zacząć szykować oświadczenia i zgłoszenie do przedszkola. W marcu będzie nabór i od września przedszkolaczek, byle by się tylko dostał.. Takie oto myśli i tematy ostatnio krążą mi po głowie. W międzyczasie, dla relaksu kolejne filmy. Choć coś ostatnio wybieram poważne kino.

 

 

 

 

 

 

Nadrobiłam „Światło między oceanami”, przy którym oczywiście nie obyło się bez wzruszeń.. Oglądałam „Idealne matki”, zakochane w dorosłym synu najbliższej przyjaciółki i tworzące trudny i zagmatwany układ.. I czeka na mnie jeszcze „Lion. Droga do domu”. Ale zanim to, to przytulę mocno Synka, który właśnie się obudził, zjemy obiad i później idziemy na spacer, korzystając ze słońca, póki jest. Trzeba się ruszyć z domu i odżyć wreszcie i wyjść do ludzi, by wróciły wszystkie dobre moce 🙂 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s