Kawiarnie

Sądziłam, że uda mi się dokończyć niedzielne wspomnienia dwa dni temu, tymczasem.. myślał indyk o niedzieli, a tu czas mu umknął. Jak zwykle. Tak czy siak jeszcze mam w głowie nasz spacer, wędrówkę po parku i Synka, który ufnie tworzy wielgachne bańki mydlane z panem o siwej brodzie. Nie przypuszczaliśmy, że do niego podejdzie, kiedy zapraszał do spróbowania. A tu zaskoczenie. Fakt, że inne dzieci też krążyły dookoła i pan kojarzył się z Mikołajem, ale i tak coraz odważniejsze staje się to nasze dziecię. Już na ten przykład, na rytmice, zatańczył z dziewczynką w parze, a na przerwie rzekł mi „papa” i wyszedł sobie do drugiej sali pobawić się zabawkami. Dzielnie nie poszłam za nim i wytrzymałam te 10 minut, co wcale nie było takie proste, bo ciekawiło mnie, co tam porabia i jak sobie radzi 😉 

 

Po obiedzie pojechaliśmy jeszcze nad pobliskie jezioro, gdzie zmroził mnie widok morsów raźno wskakujących do przerębla. Tuż obok jeżdżono na łyżwach, ludzie okutani w szaliki, czapki i ciepłe rękawice. A tu kąpiele w pełni, później jakież przebieżki i czerwone od mrozu nogi. Brr..

 

 

 

brr

 


 

Po spacerze odwiedziliśmy nową kawiarnię, z nastawieniem na deser i gorącą czekoladę. Kawiarnia ta kusiła mnie już jakiś czas, gdyż za jej oknami widać było regały z książkami. Coraz częściej spotyka się takie kuszące połączenie – wygodne fotele, kanapy, herbata, desery i.. książki. Delektowałam się więc lodami (ciepło było w środku bardzo) przy „Portrecie Doriana Graya”, nie mogąc się oderwać po 15 stronach.. Jak tu wyjść? Jak taką książkę zostawić? Dobrze, że w domu czekała na mnie Rodziewiczówna i „Ojciec Chrzestny” do skończenia..

 

 

 

kusząco

 

 

 

Ale zanim do czytania powróciłam, pojechaliśmy jeszcze zajrzeć na nasze, rozświetlone wieczorową porą, Wały Chrobrego, gdzie zawsze jest klimatycznie, czy to latem, czy zimą.. A potem już nowy tydzień rozkręcił się codziennością. Spacerami z Małym, zabawami w domu kiedy padał deszcz, gotowaniem, filmem oglądanym na raty podczas drzemki, odwiedzinami u rodziców, rachunkami do zapłacenia z nowym miesiącem, Tatą jadącym na kontrolę po zabiegu. I planem spotkania z Hanią i Sylwią u nas, oraz wyskoczeniem do kawiarni z Kasią, by mieć okazję swobodnie sobie pogadać i wypić pyszną herbatę parzoną w małych czajniczkach.. Lubię być w domu zimą, ale i spacery kuszą i wszelkie przytulne kawiarniane perełki. Tyle się ich ostatnio pootwierało, że pora nadrobić zwiedzanie 🙂 

 

 

 

lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s