Przyjaźń

Trudno o taką prawdziwą przyjaźń, jak z filmów czy seriali. Ale wiem, że istnieje, widziałam ją (choćby przyjaciele moich rodziców) i mam nadzieję, że znajomości, które w moim nowym świecie napotkałam przemienią się kiedyś w tak mocne i trwałe więzi. Najważniejsze jednak by prócz miłości, przyjaźń była w związku. Świadomość, że zawsze można liczyć na najbliższą osobę. Że pomoże, utuli i że można z nią o wszystkim porozmawiać. Choć wiadomo, że i tu nie każdy dzień jest idealny, bo mamy swoje nastroje czy humory. Ale mimo wszystko ważne jest, że chce się dać i wsparcie i szczęście dla tej drugiej istoty.. dla tej trzeciej, małej, jak najbardziej też.. 


Mamy teraz taką niewielką grupę bardzo dobrych znajomych, część znad jeziora, a część poznana dzięki nim. Największy kontakt od kilku lat mam z Sylwią i z Hanią, a prawie codzienny z Moniką, choć ją poznałam dopiero w tamte wakacje. Są też Marki, czyli Aga z narzeczonym i jej bratem, oraz ich znajomi i Kasia-była współpracownica. A propos wczoraj Aga z Marcinem przybyli zaprosić nas na ŚLUB! Tak, tak, nareszcie pobalujemy na weselichu, z czego się niezmiernie cieszę :)) I mam termin do końca kwietnia, żeby ogarnąć jakoś swoją figurę pod sukienkę -nie ma chyba większej mobilizacji.


 

Z weekendowych planów odpadły łyżwy, za to udało się wyjście do kina. Film „Po prostu przyjaźń” miał być komedią, ale okazał się smutny.. owszem było parę śmiesznych momentów, było też przyjacielskie przesłanie i dużo ciepła, ale jednak nie takiego filmu się spodziewałam. Po przyjeździe do moich rodziców, też się okazało, że jednak 4 godziny bez nas, to dla Synka jeszcze za dużo.. trzeba go było uspakajać, że już jesteśmy i nigdzie nie znikamy. Także ta nasza randka trochę z przeszkodami, ale i tak cieszę się, że wyszliśmy. Następna szansa na wyjście do kina to Walentynki i pocieszam się, że to już za miesiąc. Tylko oby film był fajniejszy..

 

 

 

 

 

 

 

Niedzielę spędziłam na występie chóry Mamy, śpiewane były jeszcze kolędy, ale za to w dużym wydaniu – przybyło 19 chórów z miasta i okolic i naprawdę miło się ich słuchało. Później podjechałam po moich chłopaków i dotarliśmy na WOŚP dorzucić coś i od nas. Licytacje, różne drobiazgi do kupienia, koncerty, stoiska z zabawkami i pokazy pierwszej pomocy. Jestem zdecydowanie na tak, a do kalendarza, jak co roku przyklejam czerwone serce.. I już, na nowy tydzień, zapisuję tam spotkanie u Hani, zakupy do zrobienia i rytmikę do odrobienia jeszcze zaległą z czasu świąt. 

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s