Przedświąteczne Jarmarki

Prześwietlenie u Męża ukazało blokadę dwóch kręgów. Zapewne jednym szarpnięciem u kręgarza dałoby to radę odblokować.. jednak zawsze istnieje ryzyko, że coś może pójść nie tak. Stąd na razie leki, dużo leżenia i ostrożne, zalecone ćwiczenia. Sam fakt, że ćwiczenia można rozpocząć już jest dobrym znakiem. Znaki u pozostałych domowników również wskazują na zdrowotną poprawę. Choć do uznania zakończenia leczenia jeszcze kawałek drogi. Mały już bez gorączki, pokasłuje i od czasu do czasu pokichuje. Ja za to mam momenty spokoju, przerywane atakami duszącego kaszlu, a nos raczej z tych zatkanych. Każdy z nas zaopatrzony w torebkę własnych leków dzielnie walczy z przeciwnościami.


 

Moje przeciwności nie przeszkodziły mi w odwiedzeniu pierwszego świątecznego jarmarku. Musiałam tam być, chociaż na godzinkę, żeby posłuchać kolęd w wykonaniu Mamy. Okolice Zamku przystroiły się w choinki, żywe renifery, Mikołaja z saniami i drewniane stoiska z wszelakimi smakołykami.

 

 

 

 

świątecznie

 

 

 

 

Poprzez owoce w czekoladzie, grzane wino, obwarzanki, kartacze, sery różniste i mięsa. Można było nawet odstać swoje w kolejce po darmową watę cukrową i popcorn. W kolejce nie stałam, za to obejrzałam wszystko co się dało i uwieńczyłam moje wyrwanie się z domu, wzruszeniem przy chóralnych kolędach. Mama jak zwykle cała w emocjach ale zadowolona, że w tym roku publiczność była większa i że nie sprawdziła się prognoza pogody, zapowiadająca deszcz. Jedynie do wystroju całości brakowało śniegu.. Może zdąży się jeszcze pojawić do kolejnych jarmarków, które zapowiadane są na cały tydzień w różnych miejscach miasta. Mam nadzieję, że w następny weekend będziemy mogli się już wybrać całą rodziną. Chciałabym pokazać Synkowi wszystkie ozdoby i atrakcje i chłonąć tę jego radość całą sobą 🙂


 

W domu jedynym świątecznym akcentem jest na razie stroik z Mikołajem.. Mąż nie ma sił przytargać choinkę z piwnicy, mi ich brak na sprzątanie. Na szczęście, jeszcze za zdrowotności, schowaliśmy zamek i kolejną reklamówę zabawek, także jakby moce powróciły, miejsce na choinkę już jest. Ach jest i drugi akcent! I to dosłownie. Odkurzyłam tatową gitarę i powróciłam do prób zagrania kolędy na Wigilię. Jest to od lat marzenie mojej Mamy, które dawno temu chciałam spełnić.. ale zraziwszy się występem przed wujkami i ciotkami, zarzuciłam grę na baardzo długo. Później wymawiałam się za długimi paznokciami albo bólem przy naciskaniu strun. Paznokcie obcięte, odciski w trakcie produkcji, dziecię na ten czas zabawiane i od wczoraj trenuję „Cichą noc”. Staram się chicho, ale domyślam się, że sąsiedzi mogą po jakimś czasie zacząć oponować. Cóż.. dwa tygodnie wytrzymają, a ja tym razem się nie poddam i zagram dla Mamy i dla nas..

 

 

 

stroik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s