Rubik bez zmian

Po kontroli jeszcze większa ulga, rana goi się dobrze, niedługo będzie można zdjąć szwy i rozpocząć rehabilitację 🙂 Tata przeszczęśliwy (choć momentami nadal go nerw bierze że tak mu szpital państwowy tę nogę załatwił), może już spać bez buta ortopedycznego i od czasu do czasu siadać. Mama z kolei rozpoczęła dalsze leczenie kręgosłupa, niedaleko nas, więc na powrocie ma blisko by wpaść z odwiedzinami. Była wczoraj i też od razu widać, że wróciła jej radość po ostatnich stresach.

 

A my po wczorajszej rytmice podjęliśmy już decyzję o zmianie godziny i przejściu do grupy młodszej. Nie dość, że Mały nie chciał ćwiczyć, to zauważyłam, że pani prowadząca wprowadza za dużo piosenek do przećwiczenia. Dzieci nie mają czasu nauczyć się podskoków, obrotów i klaskania do jednej, a co dopiero do trzech. Podpytałam też dziewczynę, która przeniosła syna do tej młodszej grupy i ponoć świetnie się tam odnalazł. Mówią do nich bardziej jak do maluchów, a nie jak do wszystko już rozumiejących przedszkolaków. I nie ma też nacisku, by zrobić występ przed Mikołajem. Zwłaszcza, że część dzieci bywa w tym wieku zawstydzona i o żadnych większych popisach nie ma mowy. Chyba, że w domowym zaciszu.  Tutaj to dziecię nasze kochane i zatańczy i zaśpiewa misiowi i parę razy uda się namówić go do podskoków.

 

 

Co do treningów, to Mężu nadal kręci kostką.. dzień po dniu, w każdej wolnej chwili i bez znużenia. Czasy z 38 zeszły już do 17 sekund, a zapał by jeszcze je poprawić jest duży. Zbliżają się bowiem zawody w naszym mieście. Pierwsze planowane były w Gdańsku, ale że wyjazd nam nie wyszedł to będą tu na miejscu i na dokładkę już w styczniu. Emocje rosną, trzeba będzie pokonać drżenie rąk w trakcie układania Rubika przed publicznością i pokonać stres. Będę intensywnie kibicować wraz z Małym i tylko liczę na dobre godziny owych występów, bo jak wypadną w trakcie drzemki, to może być z marudzeniem. To jednak jeszcze zbytnie wybieganie w przód, na razie do kolekcji kostek doszły dwie nowe, o kosmicznych nazwach Mastermorphix i Square 1 i zwiększyły trening palców wraz z przestrzenną wizją.

 

 

 

 

kolejne :)

 

 

 

A moja wizja, to ostatnio film za filmem. Obejrzałam trudną „Opowieść o miłości i mroku”, obyczajowy „Bez miłości ani słowa” i wzruszający „Zaginiona Walentynka”. W kolejce czekają  „Jak ugryźć 10 milionów” z Willisem i z racji grudnia cała seria filmów świątecznych zapisywanych od dawna na długiej liście do obejrzenia. Ale te dopiero bliżej Świąt, wtedy takie filmy mają wzmocniony swój niepowtarzalny klimat.. Teraz „Pod słońcem Toskanii”, żeby się cieplej zrobiło 🙂

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s