Porządki

Podłogi w każdym kątku i zakątku wreszcie umyte, łazienka i kuchnia wypucowana. Zlewy, kuchenka, wanna i wszystko co potrzeba. Pod pralkę zaglądałam ze strachem, bo jakoś o tym miejscu zawsze się zapomina. Ale i tam nareszcie czysto. Nie wystarczyło mi sił na kafelki i fronty szafek w kuchni. Po takiej akcji kręgosłup do rehabilitacji, ale za to jaki aerobik.. bicepsy wzmocnione i zakwasy w nogach nabyte. Przydałoby się jeszcze wywabić dwie plamy i efekt czerwonej kredki świecowej z dywanika, na którym maluch urzęduje. Tylko brak w domu odpowiedniego środka, albowiem dywanów u nas do tej pory nie było. Są chyba jakieś granulki co się sypie na plamę, czy jakieś inne cuda przywracające jasność.. a akurat kolor powinien być kremowy. Pościel załadowana do parnia, prześcieradło czeka na wyprasowanie. A ja czekam na powrót mocy. 

 

W związku z jej brakiem wczorajszy obiad był w kfc, dzisiejszy na szczęście u rodziców, więc można powiedzieć, że w weekend odetchnę. Pomijając wczorajsze zakupy o większych gabarytach, bo i zgrzewki wody dla nas i dla najmłodszego były już potrzebne. Swoją drogą przerażają mnie ceny w sklepach, jak się ma okrojony budżet. Naprawdę masło po 4,29 jest jakimś kosmosem.. tylko jak tu zarządzić powrót do margaryny, kiedy nikomu się to u nas nie uśmiecha. Mam momentami myśl, że powinnam może już jednak wrócić do pracy.. ale tak by mi było szkoda tego czasu z dzieckiem. Tego wprowadzania go na spokojnie w świat zabaw w grupie, tej obserwacji jak rośnie i mówi coraz więcej. Ostatnio próbuje łączyć wyrazy ze sobą – pojawiają się zdania typu „tu est mama”, „ja sie to”, „tata tam”. Do alfabetu dołączyła litera E i mamy nowy wyraz „tapa” oznaczający czapkę. Tak bardzo nie chciałabym tego tracić.. już nawet mogę jeść tę margarynę, a niech tam!

 

 

Odpoczęłam trochę, zrobiłam sobie manicure, skończyłam czytać niezwykłe biografie i dla relaksu obejrzałam poprzednie odcinki Bridget Jones (Synek zasypia ostatnio o 21,20! Sukces :)). Wrzuciliśmy też na ekran familijny film „Kupiliśmy Zoo”, a na dziś planuję coś z Woody’ego Allena. Najchętniej obejrzałabym „Śmietankę towarzyską” tylko szkoda, że jeszcze nie jest dostępna w necie. Pozostanę więc przy „Poznasz przystojnego bruneta” z Banderasem, tym bardziej, że najbliższe kino kobiet nam odpada i trzeba sobie zapewnić filmowe atrakcje we własnym zakresie.

Może w tygodniu uda się spotkać z dziewczynami w domu, w końcu tak wysprzątane to tu dawno nie było 😉 

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s