Pogoda w kratkę

Ostatnio najlepszymi dla mnie filmami okazują się francuskie produkcje, rozbawią, dadzą do myślenia i mają swój specyficzny smaczek. Wczoraj w plenerze wyświetlano „Nietykalnych”. Nie poszliśmy, bo była to pora usypiania Synka, a poza tym widziałam ten film już ze cztery razy. Warty jest i kolejnego obejrzenia, ale lista czekających filmów jest ogromna i choć część z nich chciałabym zobaczyć. Z dziewczynami mamy też już zrobioną rezerwację na „Boską Florence” z Meryl Streep, który to film z chęcią obejrzę podczas Kina Kobiet, poprzedzonego pogaduszkami i konkursami. Oglądałam wcześniej sztukę, gdzie „boską” śpiewaczkę grała Krystyna Janda. Ciekawe to było dzieło, choć przydałoby się na owym seansie założyć zatyczki do uszu, przy scenach śpiewu 😉

 

W piątek zakończyłam kurację ozonową – bez zmian mycie co drugi dzień, choć Ania uważa, że po kolejnej sesji mogłoby być co trzeci, ale na razie poobserwuję me włosy przez miesiąc i wtedy zobaczymy co dalej. Zostaliśmy obdarowani przez nią kolejną porcją książek i koszulkami dla malucha. Są jeszcze za duże, ale patrząc jak szybko minęły prawie dwa lata ani się obejrzymy, a będą na niego pasowały.

 

Chłopaki w weekend spacerują o poranku, ja mam czas trochę popisać albo poczytać. A po obiedzie próbujemy wybrać się na spacer. Co wcale nie jest takie proste, zwłaszcza gdy dziecko czeka na zabawy z piłką, dojeżdżamy do parku, a tu deszcz. Chowamy się do auta, już jest plan jechać do marketu na plac zabaw, a tu słońce. Wychodzimy, Mały zdąży pośmigać trochę w kaloszach po kałuży i znowu deszcz. I tak nas gania ta pogoda w tą i z powrotem. Aż się wierzyć nie chce, że to sierpień. Woda w jeziorach powinna być ciepła, nad morzem powinno się leżeć w słońcu i łapać promyki na pozostałą część roku, a tu jakoś jesiennie za oknem. Nie wiadomo, czy coś się w tym temacie polepszy i czy jest sens planować jeszcze jakiś wyjazd. Na razie przytulniej blisko domu, gdzie z deszczu nie umyka się pod rynnę, gdzie czekają zabawki, książki, a kto wie może i w tygodniu odwiedziny Moniki z Igorem.

Niedziela na szczęście bardziej słoneczna, więc ruszamy na spacer i oby nie trzeba było zaraz wracać! 

 

 

 

po deszczu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s