Tata

W ramach odpoczywania i regeneracji nadwątlonych sił, zrobiłam sobie domowe SPA. Maseczka z białej glinki, peeling, henna na brwi, kąpiel w piance, pachnący balsam i człowiek jak nowy – przynajmniej na trochę. Potem Małego pod pachę i na plac zabaw razem z Babcią. Mama moja w obecnych upałach ledwo wytrzymuje więc umknęła do domu, a my dalej babki i babki.. Chłodzące napoje u Dziadków, padnięcie na kanapę, a Synek jakby nigdy nic lata, bawi się i wyskakuje zza firanki 🙂 

 

Brat wspina się już w Alpach i przysłał Tacie, w ramach jego święta, zdjęcie widoków zapierających dech w piersi. Ja przywiozłam mu tylko pyszne ciasto i kremówkę na przekąskę. Wiem, że Tata też by się wybrał na taką wyprawę do Austrii czy do Chorwacji, ale z żoną. Niestety Mama już nie daje rady na tak długich trasach, samolotów się boi czyli pozostają tylko bliskie rejony do zwiedzania. Najlepiej czuje się w domu i ewentualnie nad naszym jeziorem. Tatko natomiast jest pełen energii i siły mu dopisują. To taki człek jak ja, który lubi gdy dużo się dzieje, są znajomi dookoła i atrakcji nie brakuje. Ale tak samo mamy w sobie chęć dzielenia tej radości z ukochaną osobą.. 

Wczoraj chyba pierwszy raz złożyłam najlepsze życzenia mówiąc, że dla najlepszego taty.. Ma wiele zalet, świetnie gotuje, maluje, rzeźbi, łowi wielgachne szczupaki, potrafi zbudować meble, jest silnym człowiekiem, który od lat utrzymuje rodzinę i pomaga nam wszystkim jak może. Ale w dzieciństwie czułam przed nim respekt, może dlatego, że jest bardzo wysoki, postawny, do tego wymagający i stanowczy. Ma przy tym dobre serce i wcale nie stroni od przytulania czy buziaków, ale jakoś zawsze było mi bliżej do Mamy. Tatę się podziwia, słucha jego rad oraz mobilizacji do nauki i pracy, a do niej leci ze zwierzeniami i na pogaduchy. Choć Brat akurat odwrotnie, to właśnie z Tatą ma bliższy kontakt i jemu opowiada o swoich problemach sercowych. Ciekawe jak się odnajdzie Syn w naszej rodzince..

 

Tymczasem weekend przed nami, Zosia czeka na wnuczka, Damian już szykuje imprezę urodzinową i mam nadzieję, że Mały zaśnie na dłużej bym i ja mogła trochę pobalować. Tak dawno razem nie tańczyliśmy, że już mi się marzy.. oczywiście jeśli tańce się rozkręcą. Za oknem pogoda jak w tropikach – wczoraj jedynym ratunkiem od upału był spacer brzegiem jeziora – dobrze, że w aucie klima naprawiona to można się przemieszczać i ruszać w plener czy choćby do ogródka. Na sobotę zapowiadają jakieś deszcze, może i przyda się taki prysznic to kwiaty będą jeszcze piękniej kwitły..

 

 

 

 

w parku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s