Morskie dni

Ostatnio regularnie w czwartki odwiedza mnie Kasia. Kiedyś razem pracowałyśmy, a podczas dojazdów do firmy coraz lepiej się poznawałyśmy. Gdy odeszła z pracy znajomość przetrwała. Koleżanka była z nami nad jeziorem, spotykałyśmy się na basenach pod chmurką, czy chodziłyśmy po lesie z kijkami. Zaprosiłam ją na wesele i jakże miło mi się zrobiło, gdy teraz przybyła z kwiatami i życzeniami z okazji zbliżającej się naszej rocznicy ślubu. Przy okazji złożyła mi już życzenia urodzinowe, bo oba święta wypadają dzień po dniu.

 

Tak zresztą zostało to wtedy przez nas zaplanowane. Na rocznicę postanowiliśmy zawsze gdzieś sobie wyjść na obiad czy kolację, do kina lub wyjechać, jeśli tylko będzie możliwość. Ale na urodziny to już prezent się należy i kropka 😉 Dziś więc Mężu zawiózł mnie do kosmetycznego bym wybrała sobie jakieś perfumki, a przy okazji załapałam się jeszcze na promocyjny puder. Lubię to uczucie, kiedy ukochany mężczyzna sprawi mi prezent, zrobi niespodziankę lub zaprosi do restauracji. Szarmanckie gesty zawsze są mile widziane..

 

Niedawno powróciły znad morza Oliwki i odwiedziły nas w domu, robiąc w nim sporo zamieszania razem z Małym, radośnie brykającym na podobieństwo koleżanki. Oliwka ma tyle energii i niespożytych sił, że potrafi roznieść każdą zabawkę w drobny mak, nie omijając przy okazji żaluzji (tu trzeba przyznać oboje pociągali za sznurki) i zawalając sobie prawie zamek na głowę. Ale ma przy tym dużo uroku no i nie mogę pominąć faktu, że dzięki niej Synek nauczył się odpychać nogami, siedząc na wagonie pociągu. Wprawdzie na razie jedzie tylko do tyłu, ale już jest postęp. Jeszcze trochę i w ruch pójdzie rower biegowy, bo samo bieganie już się u niego rozkręciło.

 

Kiedy dotarliśmy na tegoroczne Dni Morza, wystarczyło wypuścić go z wózka, a leciał przed siebie z rozwianym włosem. Swoją drogą, te włosy należy mu już z tyłu podciąć, ale jakoś nie możemy się zebrać do pierwszych postrzyżyn. Ganiał więc w tym tłumie, zachwycony wielkimi statkami, a my za nim to w jedną, to w drugą stronę.

 

 

 

 

Dar..

 

 

 

 

Dar Młodzieży jak zwykle królował na przedzie, można było zwiedzać ten i inne żaglowce (przypłynęło ich 30). Kiermasz różności, rękodzieło, wypieki, przyprawy, tureckie chałwy, chleb ze smalcem, lody, gofry i inne smakowitości, ustawione w każdym możliwym miejscu, dopełniały całości. Skusiłam się na oscypka z żurawiną – jak oscypki mają się do Dni Morza to nie wiem – ale niezmiennie cieszą się popularnością. Fajnie też, że wydzielone jest miejsce dla chętnych na piwo i że ochrona pilnuje, by nie chodzono z piwem poza strefą. Dzieci natomiast mają raj na ogromnym wesołym miasteczku. Dostępne są karuzele, trampoliny, rollercoastery, strzelnice z puszkami, dmuchane kule na wodzie, samochody którymi można się zderzać (dowiedziałam się, że zwie się to skoternia) i masa innych atrkcji. 

 

 

 

 

wesołe

 

 


Wieczorne koncerty i nocne fajerwerki jeszcze nas omijają, ale kiedyś to nadrobimy. Na razie lecimy korzystać z drugiego dnia tego morskiego szaleństwa. Nowy tydzień zapowiada się równie wesoło. Zaczynam w babskim gronie na kinie kobiet, później nasza rocznica ślubu i moje urodziny. Znowu świętowanie rozciągnie się na kilka dni.. Kumulacja czerwcowa jak widać w pełnym rozkwicie 😉

 

 

 

 

no to płyniemy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s