Kuń

Dzisiaj minęła druga doba całkowicie bez karmienia, Mały nawet się nie domagał mleka po kąpieli. Zasnął o „przyzwoitej” 22 godzinie i przespał całą noc do 7 rano – dzielny chłopak z niego.. oby tak dalej 🙂 


Żeby nie było za różowo, choć teraz w innym temacie, znowu rozpoczęła się walka z klimatyzacją w moim aucie. Już chyba trzeci rok z rzędu, oczywiście w największe upały, zostaję bez klimy. Wymieniany był już kompresor, badana szczelność i nabijanie po kilka razy. Kiedyś w ogóle nie przykładałabym wagi, ale jazda z dzieckiem w nagrzanym piekarniku i patrzenie na jego wypieki to męczarnia. Do tego okna za bardzo otworzyć nie można, bo wieje mu po uszach i jeszcze jakieś przeziębienie może złapać. Skoro już się za klimę mechanicy wzięli – ponoć nieszczelność przy filtrze – to i olej wymienili i filtr oleju. Mężu jeszcze u siebie opony zamontował, a ja to już nawet nie patrzę na jakich starych jeżdżę. Na kolejną zimę trzeba będzie się wreszcie w nowe nowe zaopatrzyć.


Oczywiście kasa przy takich akcjach leci momentalnie, a tu zbliżają się rodzinne imprezy. Dwa razy imieniny, raz urodziny i to okrągłe, gdzie chciałoby się zabłysnąć jakimś fajnym prezentem. Teściowej książka, bo lubi, kosmetyk czy coś do domu, choćby ramka do zdjęcia plus wywołane foto. Dla Mężulka coś od serca, plus może udałoby się zorganizować kolację przy świecach, albo randkowe wyjście we dwoje. A dla Synka, choć z wyprzedzeniem, prezent wpadł mi w ręce sam. Dokładniej przyniosły go dwie małe dziewczynki, zaczepiając mnie w temacie czy bym kupić nie zechciała, bo jadą na zieloną szkołę i jakiś grosz by im się przydał. Rezolutne te istoty zrobią w przyszłości karierę w handlu, albo w marketingu 😉 Tak mnie zagadywały, takie przy tym były urocze, że nie mogłam odmówić. Tym sposobem Mały stał się posiadaczem konika na biegunach. Jeszcze tylko przydałby się kapelusz kowbojski i mamy komplet. Szczerze przyznam, że zawsze chciałam taką zabawkę mieć, „trochę” już ona nie dla mnie, ale za to oko niesamowicie cieszy..

 

 

 

 

kuń

 

 

 

 

Mama moja patrzyła na ten zakup przez okno, bo akurat od niej wychodziliśmy i pewnie w duchu sobie myślała, że i tak się skuszę (gdyby znała cenę takiego cacka na allegro też by się skusiła). Choć w kolejce dla malucha czekają już u nich hulajnoga, kije golfowe i rower biegowy – do tego jednak wnuczek jeszcze musi dorosnąć, a koń będzie w sam raz na teraz. W przyszłości może i takim będzie zainteresowany 😉

 

 

 

 

większy kuń

 

 

 

 

Ruszam na poszukiwania prezentów dla kolejnych świętujących. Maj pod tym względem jest intensywnie oblegany, a czerwiec jeszcze bardziej. I jak tu trzymać się za kieszeń? Przydałoby się wrócić do wyrobów własnych, hand made często jest milej widziany niż kupne niespodzianki. Tylko trochę weny i talentu brak, ale od czego jest internet 😉

 

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s