Rozkręcony

Nowy tydzień zaczął się intensywnie, zdjęłam pranie, uwinęłam się przy małym szyciu, Mężowi zrobiłam kanapki do pracy, ruszyłam na kolejne spacery i ciągle niezmiennie układałam i układam porozrzucane po pokoju zabawki. W poniedziałek pojechałam z Synem na plac zabaw na osiedle rodziców. Tam z Babcią pobawił się na ślizgawkach, huśtawkach i biegając za piłką. Coraz szybciej już drepta ten nasz maluch 🙂 

 

Przeszedł też ostatnie szczepienie obowiązkowe, przed 6 rokiem życia, w czerwcu zostały nam pneumokoki. Jeszcze czeka nas szczepionka przeciwko ospie, jak tylko uda nam się dostać do przedszkola. Ale to dalsze terminy.. Na razie rozkręcił się i tydzień i Mały i spotkania towarzyskie. We wtorek w ramach rewizyty przybyły do nas Hania z Sylwią. Zrobił się w domu gwar i wesoła atmosfera. Sylwia przyjechała ze swoim synkiem, a Hania okazała się nianią idealną – dzieci się do niej garną na maxa, a ona ma ogrom zapału i chęci do zajmowania się nimi.. Będzie wspaniałą babcią, niech tylko jej dzieci szybko się o to postarają, bo już się doczekać nie może. Synek z ciekawością zaglądał do nosidełka, podawał smoczek młodszemu koledze, próbował napoić go z kubka i w ogóle był nim mocno zaabsorbowany 🙂

Dziewczyny chętne do kolejnych spotkań, jak widać też spragnione towarzystwa i babskich rozmów. Może w następnym tygodniu uda się wypad na kino kobiet, a za dwa planujemy zobaczyć się ponownie korzystając z któregoś wolnego wieczoru. 

 

 

Wczoraj za to po drodze do rodziców zabrałam autem Brata. Z ostatniej wyprawy rowerowej wrócił z pękniętą kością w łokciu – ręka niestety prawa, więc codzienne czynności stały się dla niego mocno utrudnione. Ręka wprawdzie na temblaku, bo w gips włożyć nie można, ale okropny ból dodatkowo daje się we znaki.. Niefortunnie się złożył czas tego upadku, bo na koniec maja brat miał wziąć udział w charytatywnym meczu siatkówki. Pieniądze już wpłacone, a drużyna na niego liczy.. Wątpię, żeby do tego czasu łokieć wrócił do formy ale za to Brat trenował zdrową rękę w podnoszeniu swojego chrześniaka. Byliśmy wraz z Mamą na przedszkolnym placu zabaw, potem w domu u Dziadków więc cały wieczór Smyk miał zapewnioną rozrywkę. 

 

 

A dziś była kumulacja spotkań, najpierw odwiedziła nas Kasia wracając po drodze z angielskiego. Mały akurat spał, więc miałyśmy czas na pogaduchy przy herbacie i ciastku. Potem odprowadziła mnie do parku, gdzie umówiona byłam z Sylwią na dotlenianie naszych pociech. Przegadałam z nią prawie dwie godziny, bo tak to już jest jak się spotkają dwie gaduły. Bardzo lubię tę jej energię, ten zapał do życia, do ludzi i jakąś taką wewnętrzną radość mimo różnych zawirowań. Wracałam tak pozytywnie nakręcona, a tu sms czy jestem na spacerze i jak tak, to Oliwki czekają na nas na osiedlu. Prosto z parku ruszyłam więc na następne spotkanie i tak oto dzień zleciał mi momentalnie.

Na jutro jestem już wstępnie umówiona z Anią i jej 2,5 letnim Witkiem od którego mamy dostać kombinezon i kurtkę na przyszłą zimę. Fajnie, że dziecięce ubrania zawsze się komuś przydadzą, a mamuśki nawzajem sobie pomagają zarówno z rzeczami, jak i wymieniając się doświadczeniami i wspierając się w tej naszej wypełnionej dziećmi codzienności.. Cieszę się tym czasem i tym, że Dzieć jeszcze taki mały, za kilkanaście lat zupełnie zmieni się nasz świat 😉 

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s