Mydlane bańki

Chociaż trochę się ochłodziło, to na szczęście słońce świeci od samego rana.. przebija przez rolety, dodając mi energii i optymizmu. Aż chce się wstawać i ruszać do działania.. Zwłaszcza, kiedy można podskoczyć do parku i załapać się na takie widoki 🙂

 

 


 

mydlane

 

 

 

 

Do podobnych efektów dążył właśnie mój Mężu, próbując ostatnio zrobić pętelki ze sznurka, z tą jedną różnicą, że jego miały być większe. Jak się okazuje nie taka prosta to sprawa i chyba pobuszuję trochę w necie, w poszukiwaniu idealnego składu płynu do baniek – może nawet z dodatkiem gliceryny, która zwiększa ich elastyczność. Do tego sznurek dzielony na pętle, mocowany na kijach (tutaj chłopak użył wędek) i można zaszaleć w bańkowym temacie. Jak widać frajda dla dzieci ogromna, a i dla samego twórcy też.. Mały próbował łapać te uciekające mu kulki i dziwił się, że znikają po dotknięciu.

 

 

 

 

bańkowe szaleństwo

 

 

 

Tymczasem ja, po ostatnich wypadach nad wodę i do parku, wybrałam się wieczorem na pogaduchy z Sylwią i Hanią. Sylwia złapała trochę oddechu i czasu na wyjście z domu. Choć przy 3 miesięcznym dziecku wiadomo, że takie wyjście jest bardzo czujne i pod telefonem. Udało nam się jednak pogadać, powymieniać doświadczenia, a Hania umniejszała nasze obawy, czy niepewności – jako ta, która już dwójkę odchowała. Przedwczoraj odwiedziła mnie jeszcze Kasia, z którą o dzieciach rozmawiamy tylko trochę, bo bycie mamą jeszcze przed nią. Za to o byłej firmie, o otaczających nas znajomych i o pracy, której Kaśka wciąż szuka nagadamy się za wszystkie czasy.

Poszłyśmy potem razem na spacer, Mały miał drzemkę pod chmurką i jeszcze załapał się na huśtawki. Kasia ruszyła na angielskie konwersacje, a my dostaliśmy zaproszenie do Oliwek. Pokój Oliwki wypełniony po brzegi zabawkami, domyślam się, że niektóre nawet nie mają okazji być użyte w zabawie, tyle tego było. Dzieciaki miały więc pole do popisu, a ja z drugą Kasią próbowałyśmy rozmawiać w tym harmidrze. Fajna ta moja nowa znajoma, taka wyluzowana, przyjazna i dobrze nam się ze sobą gada.. do tego dużo gotuje i podrzuca mi pomysły na obiady, jeszcze żeby tylko ich realizacja wychodziła, byłoby to bardzo przydatne.

 

Wczoraj za to spotkałam się w parku z Julkami, na porannym spacerze. Jakoś tak po kolejnej dobrej nocy – przespanej ciągiem przez 7 godzin, Synek budzi się wcześniej, pełen mocy na cały dzień. Widzę, że czasami nudzi się już w domu, każda zabawka opanowana, znana i trzeba kombinować, żeby dostarczać mu nowych bodźców i rozrywki dla dobrego rozwoju i zaspokajania jego ciekawości świata. Czyli nowe książki, bańki mydlane własnego wyrobu, dużo pleneru i kontaktów z innymi dziećmi.

A na dzisiaj Sylwia zaprosiła nas do siebie, żeby zobaczyć jej synka poza wózkiem i by nasz mógł się wreszcie przywitać z nowym kolegą. Dobrze, że idzie weekend, bo jeszcze prócz tego wszystkiego przydałoby się znaleźć czas na umycie balkonu, gotowanie i ogarnięcie domowego placu zabaw 😉 

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s