Wiosna tuż tuż

Wraz ze słońcem, na placach zabaw zaroiło się od dzieci. Na tym moim ulubionym wręcz kilkanaście kruszynek w wieku Syna i trochę starszych. Piłki, foremki, kolejki do ślizgawek i huśtawek też się przy okazji pojawiły 😉 Ale aż serce rośnie, kiedy widać jak maluchy próbują swych sił, czy to w chodzeniu, czy w łapaniu i kopaniu piłki. Oczywiście nie da się uniknąć rozmów i na wyższym poziomie – głównie o zdrowiu, żłobkach i przedszkolach. Zawsze człek się czegoś nowego dowie i może wymienić spostrzeżenia na różne dziecięce tematy.

 

 

Z ostatnio zapoznanych pojawiły się dwie młode koleżanki – Michalina lat prawie 2 i Oliwia lat 3. Rodzice Michasi w większości wędrują z nią razem, bo podobnie kończą pracę. A Kasia, mama Oliwki cieszy się, że wreszcie ktoś do niej pisze smski, a i na kawę zaprosi. Ich wczorajsza wizyta bardzo mnie ucieszyła. Oliwia nie mając pod ręką, a właściwie przed okiem telewizora zaczęła doceniać zabawki, a z Kasią mogłyśmy przegadać sobie – prawie spokojnie – trzy godziny. Okazało się, że obie uwielbiamy czytać i temat książek nas pochłonął. Do tego oczywiście wymiana doświadczeń macierzyńskich i opowieści o brojeniu małej trzylatki. Synek natomiast miał etap zawieszenia się na gryzieniu, co oznacza, że idzie kolejny ząb. Patrzył się na nową znajomą, jak buszuje mu w jego domowym placu zabaw i spokojnie gryzł, co mu w rękę (w zęby) wpadło. Ocknął się dopiero, kiedy Oliwcia dorwała jego pociąg i wtedy natychmiast ruszył z odsieczą. Wieczór ciekawy i zobaczymy, jak się rozwinie ta nowa znajomość..

 

Teraz częściej wszystkie mamuśki będą się widywać na placu zabaw. Wiosna coraz bliżej, a co za tym idzie należało wreszcie umyć samochód. Na słońcu zbyt drastycznie widać było już jego zapuszczenie. Pojechaliśmy na myjnię by wyszorować tę warstwę kurzu i brudu. Niestety spod niej pokazał się w jednym miejscu odprysk lakieru i trzeba znaleźć jakiś sposób by to w miarę elegancko załatać, bez lakierowania całego nadwozia.


Skoro za auto się wzięłam, a święta coraz bliżej, to i za siebie pora się zabrać. Brwi domagały się już regulacji i henny, więc udałam się do zaprzyjaźnionej pani Wiki i zrobiła z nimi porządek. Resztą regulacji zajmę się już sama 😉

Gdybym mogła, zabrałabym się z rodzicami, którzy wybierają się na pozimowe sanatorium. Rozruszają kręgosłupy, popływają w basenie, poćwiczą, załapią się na masaże i inne zabiegi w pakiecie. Zdecydowanie przydałaby mi się taka odnowa i relaks.. Na razie skorzystałam jeszcze z ich obecności i przyjechałam z Wnuczkiem, który równie dobrze robi za instruktora fitnessu. Ciągle trzeba się do niego i po niego schylać, podnosić wszystko co porozrzuca i biegać za poruszającym się coraz szybciej maluchem. 

 

W ramach relaksu pozostaje mi na razie obejrzenie, raz na jakiś czas, filmu. Ostatnio trafiłam na sympatyczną kostiumową komedię, na podstawie powieści Oskara Wilde’a z Cate Blanchett w jednej z głównych ról. „Mąż idealny” bardzo przypadł mi do gustu. Polecam taki lekki film, w sam raz na nadchodzący weekend i do tego w wiosennym, frywolnym klimacie.

 

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s