Zakwitła

Chyba jednak za szybko ruszyliśmy na te spacery.. Ja wiem, że są wskazane, a unikać ich trzeba przy wysokiej gorączce, czy dużym wietrze i mocno minusowej temperaturze. Ale te ostatnie zakończyły się u nas katarem. Pani doktor nalegała, żeby na godzinkę z Małym wychodzić, natomiast druga wersja jest taka, że po przebytej chorobie dziecko jest osłabione i lepiej poczekać, bo może po drodze łapać wszystkie wirusy. Więc jak to z tymi spacerami jest?

 

Podajemy mu calcium i witaminę C w zwiększonej dawce, domyślam się, że po jutrzejszej wizycie u pediatry dołączy do tego żelazo. Wynik jest poniżej normy, ale było już gorzej i udało się bez problemu wyprostować ten parametr. Zresztą Synek zaczął już lepiej jeść, wróciły kaszki, obiady i z chęcią pije sok marchwiowo-jabłkowy. Jak miał gorączkę nie jadł prawie nic, jedynym posiłkiem było moje mleko i podczas tych pięciu dni ilość karmień gwałtownie wzrosła. Teraz wracamy powoli do utartego rytmu trzech karmień, a wraz z wiosną planuję całkowite odstawienie. Ustaliłam sobie, że do majówki chciałabym odzyskać wolność 😉 Jak wyjdzie to zobaczymy, ale postaram się być konsekwentna..

 

 

Na razie konsekwentnie powiększam listę filmów obejrzanych, historia Jane Austen już za mną – tradycyjnie się wzruszyłam i chłonęłam klimat uniesień. Idąc za ciosem zamierzam przeczytać kolejną jej powieść – „Opactwo Northanger” – która jeszcze umknęła mym oczom. Mam też trzy nowele (dwie tylko zarysowane, gdyż nie udało jej się ich skończyć), ale to pewnie będzie na jeden wieczór, więc za mało by się nimi nacieszyć. „Daleko od szosy” już przeczytane, książka pełna optymizmu, dążenia do celu mimo trudności. Chęci wybicia się z marazmu i szarej codzienności. Mimo prostego języka, jest w niej coś poetycznego.. naprawdę mi się podobała i z chęcią bym ten serial też obejrzała. Tylko ten czas, czas który ciągle goni nas! 

Sobota zleciała w moment. Odebraliśmy wyniki z laboratorium, był spacer po osiedlu, pojechaliśmy zatankować auto, a wieczorem na deser lodowy. Dziś Mały pobędzie z dziadkami, żebym mogła wyrwać się na godzinkę na łyżwy. To już ostatni dzwonek, gdyż lodowisko czynne jest tylko do 8 marca. A choć do tego święta jeszcze dwa dni, to Mężu już uraczył mnie kwiatkiem. Z okazji i bez okazji wiosna zakwitła nam na parapecie 🙂

 

 

 

 

 

gerberki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s