Rubik rządzi

Minął weekend wypełniony oglądaniem zawodów speedcubingu. Trochę jak dla mnie miejsce było nietrafione, bo w galerii handlowej i w przejściu, gdzie momentami robiło się tłoczno. Ale dało się pokibicować układającym, więc nie ma co narzekać. Mężu mógł sobie na żywo obejrzeć zawodników podziwianych do tej pory w necie. Wśród nich był debeściak Michał Pleskowicz, mistrz świata z 2011r w układaniu rubika na czas, z rekordem 8,65 sekundy! Od tego czasu rekord został już pobity, ale nasz rodak i trzeba go chwalić 🙂 Wygrał wczorajsze zawody bezapelacyjnie, zarządził w układaniu kostki jedną ręką i w ogóle klasa.

(tu niedawno odkryty filmik o powstaniu kostki Rubika )

 

 

 

 


 

 

 

 

Udało się też zobaczyć konkurencję układania z zamkniętymi oczami, niestety nie trafiliśmy z czasem na układanie stopami – co jak dla mnie w ogóle jest zdolnością kosmiczną, ale jak widać możliwą do realizacji. 

 

Przy okazji mogliśmy podziwiać dwie mozaiki, ułożone z kostek. W pierwszy dzień ekipa RubiART stworzyła Minionka z 4000 kostek Rubika

 

 

 

 

mozaikowy Minionek

 

 

 

w drugi powstał obraz z podobizną Lewandowskiego, do którego użyto 4070 kostek – bijąc tym samym rekord Polski w tego typu dziełach 🙂

 

 

 

 

mozaikowy Lewandowski

 

 

 

 

Mały oprócz bicia brawo i mieszania kostki Taty, trenował też chodzenie po sklepowych kaflach. Na szczęście nie zabrakło wcześniejszych spacerów – żeby nie było, że taki niedotleniony przed dwa dni 😉

 

Obiady jedliśmy na miejscu, ku mojej radości, gdyż nie musiałam gotować. Co zaowocowało odrobiną czasu i w porze jednej z drzemek obejrzałam „Pannę Julię” , dramat uczuciowy na troje aktorów z Colinem Farrellem w roli uwodzonego i uwodzącego lokaja. Film dość męczący jak dla mnie, za długi, ale dobrze zagrany. Nakręcony na podstawie dzieła szwedzkiego dramaturga Augusta Strindberga. Domyślam się, że w formie pisanej bardziej by mi się podobało, bo z reguły wolę książki od filmów. Ale akurat przy moim codziennym czytaniu nadrabiam i ekranowe zaległości. „Nieracjonalnego mężczyznę” też wreszcie dokończyłam i tu filozoficzne dywagacje Woody’ego Allena na temat uczuć, życia i śmierci znalazły moje uznanie. Idąc więc za ciosem ustawiam sobie na kolejny seans „Tajemnicę morderstwa na Manhattanie”, kostiumowego „Huzara” z Juliette Binoche, „Perswazje” ekranizację Jane Austen i „Upiora w operze”. Oczywiście to na razie w planach i zapewne po kawałku, ale jak to się mówi – dla chcącego nic trudnego 😉

 

Tymczasem przyziemna sprawa zapełnienia pustej lodówki wygania mnie do sklepu, a i przyda się dokupić coś słodkiego na kawę dla chrzestnej Synka, która odwiedzi nas na dniach. Nowy tydzień jak widać już się powoli rozkręca.. Have a nice day!

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s