Lenka i Witek

Temat pierwszych butów zaprząta mi teraz głowę. Polecane, usztywniane i profilaktyczne kapcie do nauki chodzenia będą chyba dobrym rozwiązaniem na początek. Ale czytałam też artykuł, że ta ich sztywność sprawia, że dziecko może się czuć tak jak my w butach narciarskich. Niby tylko zapiętek powinien być sztywny, więc już sama nie wiem. W ofercie lidela pojawiły się buciki, takie na pierwsze kroki – ani nie miały usztywnianego zapiętka, ani elastycznej podeszwy. Jedynym ich plusem była cena.. Nie skusiłam się. Trzeba chyba będzie jednak wysłupać coś więcej, by ta noga miała prawidłowy start. 

 

Początek tygodnia nie powitał dobrą pogodą i poniedziałek spędziłam z Małym w domu. Wiał taki wiatr, że głowę urywało, a po drzemce doszedł jeszcze deszcz więc zostaliśmy zmuszeni do siedzenia w czterech ścianach. Po tych 12 godzinach stwierdziłam, że nie ma tak. Coś trzeba wykombinować, żeby nie zwariować 😉 Na drugi dzień po spacerze zawędrowałam do sąsiadki. Usłyszałam, że ich córka wróciła już z przedszkola i daje koncert w domu. Jak zapukałam, to Kinga myślała, że przyszłam ich obsztorcować, że płacz Lenki budzi mi syna. Tymczasem ja przybyłam z odsieczą – i naszą obecnością na pocieszenie. Lenka ma 2,5 roku i od razu zaprowadziła nas do swojego małego pokoiku, do sterty swoich zabawek. Sąsiedzi wynajmują mieszkanie od znajomych, którzy wyemigrowali do Danii. Dorota mówiła, że jadą na rok.. okazuje się, że nie zamierzają wracać minimum przez 7 lat. A coś tak przeczuwam, że po tym czasie okaże się, że nie wracają wcale. Wprawdzie ich syn z wielkim bólem klimatyzuje się w nowym kraju, robi awantury, ucieka w sklepie i bije się z kolegami w przedszkolu. Ale liczą, że z czasem się w końcu oswoi. Tymczasem nasi nowi sąsiedzi cieszą się, że będą mogli tu zostać na tak długo, gdyż chwalą sobie i mieszkanie i okolice, a najchętniej zostaliby tutaj na stałe. Ja za to zadowolona, że się zapoznaliśmy i że Mały ma nową koleżankę. Po zabawach u nich, zaprosiłam ich do nas i jak tylko będzie czas to będą nas odwiedzać. 

 

Wczoraj na spacerze spotkałam się z kolejną nową znajomą – Agnieszką. Pracuje jako niania, u koleżanki i z jej synem Witkiem wychodzi czasem na plac zabaw. Zagadałam ją kiedyś, jak jeszcze nie miałam wychowawczego, czy zostałaby nianią naszego syna. Ale ona sama ma trzech synów i dodatkowy Witek w zupełności jej wystarcza 😉 Przy okazji znajomości obdarowała nas już trzema reklamówkami ubranek! Świetne ciuchy, w dobrym stanie, niektóre w ogóle nie używane. Rozmiary takie, że i na już i na kolejne lata mam zapas. Przyda się wszystko, więc miło z jej strony, a i było za co dziękować. Przy okazji zagadałam, czy by nie miała chęci trochę odsapnąć i przybyć z Witkiem do nas na zabawy i tak oto mieliśmy dziś wesoły poranek. Fajnie, że wreszcie pojawił się u nas jakiś chłopak, bo jak do tej pory to tylko koleżanki w zasięgu syna. Wprawdzie  letni Witek na początku był zestresowany, cichy i trochę płaczący, ale z czasem się rozkręcił. Pociąg i piłka poszły w ruch, było śpiewanie piosenek, zabawy samochodami i wyrywanie sobie klocków. 


 

Jeszcze jak dojdzie do skutku popołudniowa wizyta Lenki z rodzicami, to oby Mały dał radę zasnąć, po takim dniu pełnym emocji 🙂 Ja to się bardzo cieszę i będę zabiegać, by synek miał kontakt z innymi dziećmi, żeby czuł się swobodniej, kiedy pójdzie do przedszkola. Planujemy też wysłać go na jakąś rytmikę, czy inne zajęcia grupowe, bo jednak dzieci które były w żłobku szybciej się adaptują i odnajdują w grupie. Ale to dopiero jak skończy dwa lata, a teraz byle do wiosny! Wtedy więcej maluchów pojawi się na placach zabaw i dzieciaki same będą się ze sobą zapoznawać i bawić. 

 

 

 

A z chłopakami

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s