I po świętach..

Ależ ten czas szybko umknął! Przyniósł jednak ze sobą kilka dni w ciepłym – dosłownie (12 st. C) i w przenośni – klimacie, w rodzinnej atmosferze, a tych smakołyków było tyle, że zapasów jeszcze na kilka dni.

 

U Rodziców spędziliśmy cały wieczór wigilijny, aż się wracać nie chciało, tak mi było błogo i nastrój miałam wesoły 🙂 Choć i bez wzruszeń się nie obyło, kiedy to składaliśmy sobie życzenia przy opłatku.. swoją drogą Małemu tak opłatek zasmakował, że z chęcią jadłby go na kolację. Uwielbiam Święta, ten czas, te potrawy i tę przytulność.. I oczywiście nie ma to jak zaskakujący prezent od Mikołaja, a że w tym roku byliśmy grzeczni, to cała rodzinka zadowolona.. Przybyły też nowe kosmetyki, kobiece drobiazgi i e-booki od Męża, uchwyt samochodowy do telefonu dla niego, paski do spodni i myszka komputerowa, która jakoś bardzo szybko okazała się niezbędna. Że o czekoladkach, ptasim mleczku i innych rarytasach nie wspomnę. Dzięki Mikołaju 😉

 

 

 

 

mikołaju

 


 

Na trzydniowym wyjeździe też było fajnie. Zosia zajęła się Wnukiem i mieliśmy czas wyskoczyć do Damiana na pogaduchy, czy na mały spacer w poszukiwaniu kolejnej skrytki, ukrytej w murach starej kaplicy. Nadrobiliśmy wieczorne oglądanie filmów w TV, choć większość się powtarzała. Ale że brak tv w domu, to można było trochę posiedzieć przed ekranem. Tym bardziej, że kino nam się przesuwa – „Listy do M 2” grają teraz w porze drzemki Syna i na razie nijak nie idzie tego obejść 😉

 

Za to udało się obejrzeć szósty sezon „Downton Abbey” i przenieść się znowu w rejony angielskiego zamku, gdzie śledzimy losy szlachty i służby tam żyjącej. I oczywiście znalazłam czas na czytanie książki – teraz pochłaniam „Irenę” pani Kalicińskiej i Grabowskiej. Świetnie napisana, choć trudna, relacja matki i córki, które przez brak spokojnych rozmów i szczerości nie potrafią się ze sobą porozumieć. Książka wartościowa, chciałabym, żeby przeczytała ją też moja Mama (choć na szczęście nasze relacje są bliskie) i pożyczyłabym ją Kasi, która do swojej mamy ma wiele żalu. Czasem takie opowieści dają dużo do myślenia.. 


A skoro już przy książkach jestem, to nie mogliśmy się oprzeć i kupiliśmy dziecku w prezencie „Pszczółkę Maję”, pięknie wydaną, z bajkowymi obrazkami i opowieściami o jej przygodach. Przy okazji skusiłam się wreszcie na „Mikołajka”, którego uwielbiam, a jakoś ciągle go brakowało w naszej kolekcji. Aż się chce samemu powspominać takie bajki, powrócić do Kubusia Puchatka czy Muminków. Z przyjemnością będę czytać Synowi historie, które mam nadzieję, tak zaczarują jego dzieciństwo, jak i moje 🙂

 

 

 

 

baju baj

 

 

 

 

Tymczasem ruszam z nim teraz do swojej Mamy, na pogaduszki poświąteczne i by zobaczyć jej uśmiech na widok Wnuka. Mężu będzie miał chwilę na porządki w akwarium i odpoczynek po wczorajszej podróży. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s