Renifer

Uwielbiam ten przedświąteczny czas, pewnie piszę to co roku, ale tak jest i już 🙂 Nie przeszkadzają mi pojawiające się zbyt wcześnie ozdoby, ciągle te same świąteczne piosenki, masa zabawek zdobiąca półki na Mikołaja, a zbliżający się Jarmark Bożonarodzeniowy cieszy ciągle tak samo. 

Zanim jednak jarmark, najpierw były odwiedziny u Hani – gdzie faktycznie odpoczęłam. Hania z przyjemnością zajęła się Małym, a i jej córka rąk od niego oderwać nie mogła. Tylko czekać aż zrobi mamę babcią 😉 Synek po początkowej fazie zapoznawania się z terenem rozkręcił się niesamowicie. Chodził przy kanapie, podawał dziewczynom zabawki, pokrzykiwał i był przeszczęśliwy, że wszyscy dookoła niego latają. Ja mogłam trochę odetchnąć, napić się herbaty i pogadać o trudach i radościach obecnej codzienności. 

W piątek Mężu jechał od razu po pracy do Świnoujścia na firmową imprezę, więc tak musiałam rozłożyć siły i zajęcia, by wystarczyło na cały dzień, bez jego wsparcia. Syn natomiast postanowił zmienić układ dnia, obudził się już o 5 i do 8 szarżował, bawił się i spać nie chciał. Jak wreszcie padliśmy tak pobudka była dopiero o 11,30 i zanim ubieranie i śniadanie, to już pół dnia miałam z głowy 😉 Po spacerze wybrałam się z nim do Amelek, jako że i one miały jeszcze dzień bez taty. Razem zawsze raźniej. Dzieci ruszyły do zabawek, a my na pogaduchy i oglądanie nowych kozaków i sukienek Iwony. Przy okazji oczywiście omawianie karmienia, opieki i wspominanie naszych życiowych perypetii. 


W sobotę chwilę posiedziałam u Rodziców, gdzie Mały mógł poszaleć z Dziadkiem, a potem wraz z Mamą pojechaliśmy na Jarmark Bożonarodzeniowy. Dołączyła do nas Kasia przywożąc gorącą herbatę z miodem i cytryną. Rok temu Syn jechał jeszcze w gondoli, więc niewiele widział z tego co się na jarmarku działo. Tym razem zachwycały go ozdoby, zdziwiony był na widok wielkiej choinki, Mikołaja z białą brodą i pierwszy raz oglądał prawdziwego renifera 🙂 

 

 

 

 

renek

 

 

 

 

Atrakcją dla dzieci była też wenecka karuzela i to darmowa, więc kolejki do niej ogromne! Prawie takie same jak do darmowej waty cukrowej 😉 Synek wyciągał ręce do tych kolorowych samochodów i koników i miał ogromną ochotę się pokręcić, mało z wózka nie wyskoczył..

 

 

 

 

karuzela

 

 

 

Ale dla nas najważniejszy był występ chóru, gdzie Mama odśpiewała kolędy, przy których dopiero nastrój zrobił się prawdziwie świąteczny.. Mężu powrócił znad morza trochę późnej, a że nie załapał się na wczorajsze atrakcje, to dziś pojedziemy tam, razem z Amelkami i Mirkiem który wrócił właśnie z Norwegii, jeszcze raz. Mikołaj czeka!

 

 

 

Mikołaj ze świtą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s