Podróż przedślubna?

Czemuż by nie 🙂 Nigdzie nie jest napisane, że musi być poślubna.. tym bardziej, jak panna młoda już z tak zwanego „odzysku”, miała już i ślub i podróż po. Na spotkaniu, w przytulnym zakątku – jak dla mnie nie był to pub, tylko restauracyjka

 

 

 

 

rest

 

 

 

 

 Łukasz omówił cały plan wylotu i spędzenia miesiąca z ukochaną w Stanach. Po przylocie chwila na miejscu, a potem podróż do .. Peru! Jak się uda – Machu Picchu i po tygodniu powrót w okolice Orlando, najpierw Święta, a w nowym roku skromny ślub nad jeziorem udzielony przez koleżankę z uprawnieniami. Po powrocie do kraju, wiosną, ślub kościelny w Polsce i impreza nad naszym jeziorem, znad którego się wszyscy znamy. Niech im się szczęści! 🙂

 

 

Fajnie było się zobaczyć w innych klimatach niż ogniskowe, pogadać, pośmiać się. Prócz naszej ekipy pojawili się też moi Rodzice i ich znajomi, którzy znają mnie od dziecka. Tatko przeczytał wiersz Broniewskiego o miłości, na której spełnienie główny bohater długo i czasem w nerwach, musiał czekać 😉 Panowie wypili piwko, Agnieszka (następna w kolejce do zamążpójścia – złapała bukiet na naszym weselu 🙂 ) z bolącym gardłem pozostała przy herbacie, a ja wracałam autem. Mały jak zwykle zachwycał towarzystwo, najpierw w roli obserwatora, później już nie usiedział w miejscu i zaczął zwiedzać lokal. Byliśmy w nim praktycznie sami, jeśli nie liczyć dwóch pań, które pod koniec pojawiły się by coś zjeść. Sympatycznie było i gdyby nie pora kąpieli i karmienia pewnie zostalibyśmy dłużej.

 

 

A tak w moment nadeszła sobota, a wraz z nią umówiona opieka Dziadków i Brata nad naszym Szkrabem. Można powiedzieć, że pierwsze koty za płoty 😉 Synek spędził bez nas 2,5 godziny! I jaka była moja radość kiedy mogłam go znów przytulić i kiedy widać było jego uśmiech na nasz widok. Ani razu nie zapłakał, zjadł ładnie obiad, bawił się, wędrował po mieszkaniu Dziadków, pobierał nauki chodzenia od Wujka i spisał się na medal. Ja chyba bardziej, to krótkie rozstanie przeżywałam, niż on. Mężu już przyzwyczajony, chcąc nie chcąc prawie codziennie przez 8 godzin.. ja się stresowałam, czy wszystko dobrze pójdzie. Choć wiadomo, że to zupełnie co innego dać dziecko do dziadków, niż do żłobka, czy pod opiekę obcej niani. Grunt, że podkład pod nasze pierwsze wyjście do kina, zrobiony. Może jeszcze przed Świętami uda się tak wszystko zgrać, żeby każdemu pasował termin. 

 

 

Co do terminów, to zbliża się wizyta Dziecia u okulisty. Dziś pojechaliśmy się przypomnieć i potwierdzić datę. A niedługo Mężowa impreza wigilijna w firmie. Dbają o pracowników, bo ponoć w planach jest wyjazd nad morze, z hotelem, szwedzkim stołem, tańcami i procentami bez limitu 😉 Na dokładkę, jak się górze nie odwidzi, może skapną jakieś bony. W tym przedświątecznym czasie bardzo by się przydały. Do mnie dopiero zaczyna docierać, że niedługo zostanę całkowicie bez wypłaty. A wtedy każdy grosz będziemy kilka razy obracać w dłoni, zanim go wydamy. Mam nadzieję, że damy radę ze wszystkim i że decyzja o wychowawczym jest naprawdę dobrą decyzją..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s